czwartek, 22 lipca 2021

Z mojego listu do Jana…(17)

Mam nadzieję, że wszystko w miarę dobrze u Ciebie. Nie odzywałem się tylko dlatego, że priorytet dałem ‘bieżączce’; teraz próbuję trochę nadrabiać zaległą korespondencję.


Najpierw, przy wstępnym ‘rolowaniu’ zniechęciła mnie jego długość, a chwilę później już sam jego początek. Gdy czytam, że coś będzie trzeba odbudowywać, gdy tylko odsunięta zostanie niechciana władza itd., to wnioskuję, że autorami są kosmici, albo lokalni ignoranci, którzy nie dostrzegają upływu czasu, zmieniania się ludzi, instytucji itd., albo ci, którzy po prostu chcą władzy dla siebie. (Ale żeby było jasne: nie kojarzę tego wyłącznie z opozycją – obecna ekipa rządząca również i już od lat dzielnie ‘odbudowuje’ po poprzednikach, a jej liderzy są najmocniejsi i skuteczni przede wszystkim w gębie). A ponieważ nie aspiruję do grona tych, którzy władzę chcą przejąć, szkoda mi czasu na takie ‘formacyjne’ lektury. Zatem, wybacz, nie wiem, co tam dalej jest napisane; tymczasem nadal czytam wspomnienia Lipińskiego, o których w liście do Ciebie wzmiankowałem poprzednio.

Teraz zaś wracam do Twojej odpowiedzi z 7 czerwca – jeśli jest aktualna, to bardzo się cieszę, że nie dajesz za wygraną.

Napisałeś tak: „Szczerze mówiąc to nie bardzo wierzę, że nie jesteś zainteresowany zmianami jakich dokonuje minister Czarnek w nauce polskiej […] byłeś zawsze dobrze zorientowany”.

Odpowiadam: byłem, ale się zmyłem…, wraz z zakończeniem pełnienia uczelnianych funkcji. Zatem powtórzę moje słowa z poprzedniego listu: „Konkretni ludzie i konkretne zagadnienia np. na zajęciach itp. mnie zajmują, a nie ministerialne programy. Robię swoje po swojemu i tyle. A co nadto jest, od złego pochodzi...”. To też wiąże się z myślą, którą kiedyś syntetycznie zapisałem tutaj: Rozmaitości WZ: Milczę, niepytany o zdanie (wojciechzielinski.blogspot.com), a która przecież nie wzięła się znikąd… Zatem, w przedmiotowej sprawie teraz wiedzy mam tyle, ile ‘przeciętny Iksiński’, owszem, jakoś związany z nauką i edukacją, tu tzw. wyższą.

I z tych ogólnodostępnych, nie tylko około-edukacyjnych źródeł czerpiąc dowiaduję się, że odbudowywane będą chyba jakieś place do kolejnych defilad, pałace oraz cnoty niewieście, więc myślę, że potem, kto wie – przyjdzie czas na dawne groty, jaskinie i tym podobne fundamenty naszej pięknej kultury.

Napisz do mnie albo zadzwoń znowu!

środa, 21 lipca 2021

Jestem pewna, że narcystyczni dręczyciele żywiołowo nienawidzą

nadwydajnych mentalnie, ponieważ ci są ich dokładnym przeciwieństwem. Dręczyciele są złośliwi, nienawistni, nieufni, zgryźliwi, tchórzliwi i próżni. Jak mogliby cenić kogoś z natury dobrotliwego, kochającego, ufnego, radosnego, odważnego, a zwłaszcza intensywnie żyjącego? Manipulatorzy to złodzieje życia i profanatorzy. Muszą zbrukać, zdeptać, zdeprecjonować wszystko, co kojarzy im się z miłością i radością życia. (Christel Petitcollin)

poniedziałek, 19 lipca 2021

Akademikom nie wolno zatem być ani leniami

ani tchórzami. Nie wolno nam też kochać wygody akademickiego życia, ale do końca musimy zachować zdolność ryzykowania wszystkiego. Uniwersytet jest tego wart. (Justyna Melonowska)

środa, 14 lipca 2021

Przeczytałem w komentarzu biblijnym do Wj 3, 1-6. 9-12

„Pan Bóg buduje nasze powołanie na tym, co mamy w naturze. Warto znać i rozumieć swoją przeszłość. Warto znać swój typ temperamentu, mocne i słabe strony. Warto jak najlepszą, jak najrzetelniejszą, jak najgłębszą wiedzę o sobie samym, wprzęgać do współpracy z łaską.
[...]
Gdy Mojżesz pyta: Kimże jestem, bym miał pójść do faraona…, Bóg odpowiada mu słowami Ja będę z tobą. Nie mówi: «Mojżeszu, jesteś najlepszym kandydatem: masz najlepszy zestaw cech osobowości, najkorzystniejsze doświadczenia z przeszłości, najwłaściwsze połączenie temperamentów». To wszystko jest ważne, lecz klucz do realizacji powołania jest właśnie tu, w tym krótkim Ja będę z tobą. Starajmy się być z Panem Bogiem i zapraszać Go, by był z nami w każdej chwili. A wtedy wszystko będzie szło zgodnie z Jego planem”

Od tych, którzy wszystko wiedzą, ale niczego nie rozumieją

zachowaj nas Panie!

poniedziałek, 12 lipca 2021

Czymkolwiek się zajmujesz, pamiętaj o kluczowym pytaniu

Czy ktoś z tego – co zrobisz – będzie strzelał?… Jeżeli tak, nie rezygnuj z perfekcji, bo żartów ze strzelaniem nie ma. A jeśli ktoś próbuje takie robić, nierzadko kończy na nich żywot – swój albo cudzy. Jeżeli z tego, co zrobisz, nikt jednak strzelał nie będzie, to nie przesadzaj z kryteriami doskonałości. I nie przejmuj się swoją rolą. Bo i tak w końcu cię…

piątek, 9 lipca 2021

Z mojego listu do Studenta (13)

Szerzej rzecz ujmując, moja wizja uniwersytetu, jako instytucji w zakresie kształcenia wspierającej poszczególne jednostki w ich sytuacjach indywidualnie rozpoznawanych itd., od dawna przegrywa z dominującą wizją oceniająco-rozliczeniową. A nie mam żadnych tytułów czy pozycji w strukturze, które wspomagałyby tę moją perspektywę; przeciwnie, moje notowania są raczej dołujące. Inna sprawa, że mimo wszystko nie zamierzam z tej mojej wizji i pracy na jej rzecz rezygnować😊. (Jeśli będzie Pan zainteresowany, proszę zajrzeć do tekstu, który przesyłam w zał.

sobota, 26 czerwca 2021

środa, 23 czerwca 2021

Przeczytałem w komentarzu biblijnym do Mt 7, 6. 12-14

„Łatwo się poddać owczemu pędowi otoczenia – posyłać dzieci na zajęcia, na które inni posyłają; chodzić do miejsc, do których ludzie chodzą; ubierać się i wyglądać jak wszyscy wkoło; oglądać filmy, które inni oglądają; spędzać urlop jak wszyscy wokół… żyć bez zobowiązań jak wszyscy, zdradzać i zmieniać partnerów jak inni, szczycić się swoim egocentryzmem jak jest w modzie, aż wreszcie odejść z Kościoła jak ludzie wokół – szeroka, wygodna, łatwa jest droga prowadząca do”…

środa, 2 czerwca 2021

Z mojego listu do Jana…(16)

Czytałem [Stańmy się w końcu Zachodem [OPINIA] - Wiadomości (onet.pl)] przy śniadaniu w pracy, a przestałem czytać, gdy skończyły mi się kanapki, mniej więcej w połowie tekstu. (Kanapek miałem dość, ale czytam powoli😊). Podobne teksty czytywałem już nie raz, przed laty, pisane ‘po drugiej stronie’, na temat ówczesnej władzy. I myślę, że wystarczy niewiele korekt, by te ‘łańcuszkowe narzekania’ kopiować, wklejać i wozić po internecie, bez względu na to, kto aktualnie rządzi. Być może to jest straszne, ale na pewno jest nudne. Polecam zatem ciekawsze lektury. Obecnie czytam wspomnienia Eryka Lipińskiego.

poniedziałek, 31 maja 2021

Obudziło mnie radio, a w nim

rzewne śpiewanie starego capa. Najpierw kilkadziesiąt lat śpiewał za życia, teraz kolejne dekady prześpiewuje z archiwum. Radio, owszem, zawsze można wyłączyć, aby capa uciszyć, ale co począć, gdy bezpowrotnie urywa się poranny śpik? Cóż. Chyba trzeba wstać i znowu chodzić. Trzeba żyć. Żeby coś mieć. Ale bardziej być. Bo różni mówią, że trzeba bardziej być niż więcej mieć... A właściwie, to kto, do cholery, dzisiaj włączył to radio!?

wtorek, 18 maja 2021

Ale i ja bym panom też mógł zadać zagadkę

Jest dom o trzech piętrach, każde piętro ma osiem okien. Na dachu są dwa dymniki i dwa kominy. Na każdym piętrze mieszkają dwaj lokatorzy. A teraz powiedzcie, panowie, którego roku umarła babka stróża? (Szwejk vel Jaroslav Hašek)

poniedziałek, 10 maja 2021

W technopolu nie wystarczy powiedzieć, że rzeczą niemoralną

i degradującą jest pozwalanie na to, by ludzie nie mieli gdzie mieszkać. Niczego nie osiągniesz, prosząc sędziego, polityka czy biurokratę, by przeczytał Nędzników, Nanę lub wręcz Nowy Testament. Musisz wskazać dane statystyczne, z których wynika, iż bezdomni są nieszczęśliwi i narażają gospodarkę na nadmierne wydatki. Dostojewski ani Freud, Dickens ani Weber, Twain ani Marks – żaden z nich nie dostarcza teraz prawomocnej wiedzy. Są ciekawi; są „warci przeczytania”; są artefaktami naszej przeszłości. Ale po „prawdę” musimy się zwrócić do „nauki”. (Neil Postman)


Zob. także:

sobota, 8 maja 2021

Kołaczesz, ale drzwi

okazują się ścianą… Szukasz, ale coraz bardziej się gubisz… Prosisz, ale nie otrzymujesz… Gdzie jesteś, niewidzialny człowieku?

piątek, 7 maja 2021

Zapytany o trend tzw. busyness, too busy, odpowiedziałem

Wrażenie bycia ciągle zajętym niewątpliwie ma swoje złożone podstawy. Psychologiczne obejmują między innymi to, co można nazwać przewlekle niekorzystnym bilansem zamiarów i ich realizacji – chcemy osiągać więcej niż faktycznie jesteśmy w stanie. A ponieważ nierzadko dotyczy to także prozaicznych czynności życia codziennego – takich, jak zakupy, sprzątanie, przyrządzanie zadowalających posiłków, niespieszna rozmowa z domownikami itp. – piętrzą i fałdują się nasze myśli o obciążeniu podjętymi, a nie w pełni realizowanymi zamiarami. Nietrudno przy tym zauważyć, że ciągłe mówienie o tym, iż jesteśmy zajęci, jakkolwiek wewnętrznie może być uzasadnione, zajmuje nas przecież i obciąża dodatkowo. Jeśli zaś z socjologicznej perspektywy spojrzymy na nasze otoczenie cywilizacyjne, zauważymy pewien paradoks. Otóż, mamy dziś do dyspozycji mnóstwo narzędzi ułatwiających sprawne i szybkie wykonywanie zadań – chociażby komunikacyjnych, w szerokim tego słowa znaczeniu. Nie tylko dawny zegar z ratuszowej wieży, ale także cały ratusz wraz z innymi instytucjami w pewnym sensie nosimy dzisiaj w kieszeni, pod postacią smartfona. Problem w tym, że mając pod ręką szereg możliwości usprawniania potrzebnego działania, zajmujemy się usprawnianiem, nie zajmując działaniem. Narzędzia zaprojektowane do zwiększania efektywności pracy, stosowane w nadmiarze skutkują jej nieefektywnością. Bezrefleksyjnie używający ich człowiek, niestety, ciągle pozostaje zajęty…

poniedziałek, 3 maja 2021

Chwal Ciełąki, Majowaju!

– proszę, dnia trzeciego, w maju.

Zapytany o transhumanizm, odpowiedziałem

Na transhumanizm można spojrzeć co najmniej dwojako. Z jednej strony jest to pewien trend myślowy, charakterystyczny dla kilku ostatnich dziesięcioleci, a więc czasu, w którym nastąpiło gwałtowne przyspieszenie zastosowań wiedzy naukowej w rozwoju i użytkowaniu wysokich technologii, w tym zwłaszcza technologii informacyjnych i komunikacyjnych. Ujmowany w ten sposób, transhumanizm kusi swoją interpretacyjną adekwatnością – sugeruje rychłe nadejście nieuchronnego uskoku / przeskoku / wyskoku człowieka i człowieczeństwa w przestrzeń jego własnego wytworu, wespół z wyobrażeniem, że będzie to stanowiło nie tylko radykalną zmianę miejsca ludzkiego bytowania, ale także konstytutywną zmianę samego bytującego podmiotu. Z drugiej strony, jeśli na transhumanizm spojrzymy szerzej, dostrzeżemy w nim zjawisko o charakterze procesu permanentnego – trwającego od zarania ludzkości, choć nazwanego jako takie dopiero w stosunkowo niedawnym czasie. Tak rozumiany transhumanizm jest procesem permanentnego przekraczania bieżącego status quo człowieka – ciągłym przechodzeniem do kolejnych stadiów jego rozwoju, kumulujących dotychczasowe jego zasoby i możliwości oddziaływania na otoczenie i środowisko, w którym żyje. Przykładowo, by odwołać się jedynie do względnie dawnej przeszłości, wynalezienie druku i skonstruowanie maszyny parowej można traktować jako te przełomowe „chwile” w dziejach, w których dawny człowiek przestał istnieć. Chwila, w której znajdujemy się obecnie – w trzeciej dekadzie XXI wieku – na razie trwa…

Opublikowano w:

niedziela, 18 kwietnia 2021

niedziela, 11 kwietnia 2021

czwartek, 1 kwietnia 2021

Z mojego listu do Jana…(15)

Artykuł przeczytałem i mam chyba tylko dwie ogólne refleksje:

(1) w nawiązaniu do tytułu: „Sędzia Hofmański: Dzisiejsza Polska przyjęta do UE? Raczej niemożliwe” – wątpię, aby większość Polaków chciała dzisiaj przystępować do UE w jej dzisiejszym stanie i kształcie…

(2) pan Hofmański niewątpliwie dobrze zna się na prawie, ale jest chyba oderwany od polskiej rzeczywistości społecznej – pośrednio sam to przyznaje, mówiąc: „Pozornie jestem daleko, ale to jest mój kraj i serce mnie boli, gdy widzę jak się ten kraj rujnuje”; a gdy stwierdza: „Reżim, mam nadzieję, niebawem odejdzie i trzeba po nim po prostu posprzątać”, to sama dziennikarka musi mu przypominać, że „Władza została wybrana w sposób demokratyczny”…

Reasumując, facet politykuje, nie mniej niż ci, których sam krytykuje.


Ale, żeby w nadmierną wesołość tu nie popadać, ja Tobie również podsyłam lekturkę – z nadzieją, że p/o niej dwa słowa od siebie napiszesz. Proszę zob. pod tym adresem:

https://wydarzenia.interia.pl/raporty/raport-koronawirus-chiny/aktualnosci/news-jaki-kapitalizm-po-pandemii-prof-andrzej-szahaj-przegapilism,nId,5079661#iwa_source=special

wtorek, 23 marca 2021

niedziela, 21 marca 2021

Badam świat, życie, ludzkie sprawy

i siebie... I staram się o tym pisać i mówić... Tylko tyle. Dla niektórych jest jednak nawet tego zbyt wiele, więc pytają mnie tylko o dyplom.

wtorek, 16 marca 2021

piątek, 19 lutego 2021

Personalizm etyczny

stanowisko zajmowane w etyce; podkreśla kluczową rolę osoby – świadomego, wolnego i odpowiedzialnego podmiotu moralnego: (a) zdolnego do rozpozna(wa)nia i realizacji dobra moralnego, (b) ze względu na który dobro moralne jest (powinno być) rozpozna(wa)ne i realizowane; etyka personalistyczna w centrum świata wartości umieszcza dobro i rozwój osoby ludzkiej jako nadrzędną zasadę, której przyporządkowane są wszystkie partykularne dobra realizowane przez człowieka w wyniku jego wolnej działalności (Ślipko).

Więcej w: Wojciech Zieliński, Personalizm etyczny, w: Słownik bioetyki, biopolityki i ekofilozofii, red. M. Ciszek, Polskie Towarzystwo Filozoficzne, Warszawa 2008, s. 199.

środa, 17 lutego 2021

Perfekcjonizm

rodzaj postawy moralnej, manifestowanej w bezwzględnym dążeniu do osiągnięcia moralnej doskonałości – jako takiej lub ograniczonej do określonego zakresu wykonywanych działań; stanowisko w etyce normatywnej, uznające zasadność przyjmowania tak określonej postawy; w rozumieniu negatywnym, rejestrowanym nierzadko na poziomie praktyki moralnej, traktowany jako przesadna dążność do doskonałości, utrudniająca zarówno realizację określonych zadań, jak i współżycie z innymi uczestnikami doświadczenia moralnego.

Więcej w: Wojciech Zieliński, Perfekcjonizm, w: Słownik bioetyki, biopolityki i ekofilozofii, red. M. Ciszek, Polskie Towarzystwo Filozoficzne, Warszawa 2008, s. 199.

wtorek, 16 lutego 2021

Katolicyzm otwarty…

Niczym tęcza rozwarty? 

Z mojego listu do Jana…(14)

Myślę, że różnica między nami jest m.in. taka, że Ty próbujesz przekonać mnie do swoich racji, a ja Ciebie do moich chyba nie😊… Po prostu piszę tylko lub mówię, co myślę, o tym, co Ty mówisz, piszesz lub co podsyłasz mi do przeczytania. A Ty myśl sobie, co chcesz i jak chcesz – to jest wolny kraj, nie musimy zgadzać się ze sobą we wszystkim, aby mimo tego pozostawać w życiowej zgodzie.

Przypisujesz mi naiwność, zastrzegając, że to „najbardziej delikatne określenie”… Nie ma sprawy. Przyjmuję to wręcz z zadowoleniem i nadzieją, że ta moja naiwność ma jakieś pozytywne związki z tym, o czym napisano tutaj: https://wojciechzielinski.blogspot.com/2012/02/naiwnosc.html i tutaj: https://wojciechzielinski.blogspot.com/2013/01/jesli-o-mnie-chodzi.html

Nie rozumiem, co masz na myśli, pisząc o „nocy ‘długich noży’” w kontekście „autorytarno-despotycznych praktyk ministra Czarnka” – a może taka moja myśl będzie tu działała jakoś kojąco😊: https://wojciechzielinski.blogspot.com/2021/02/ktory-z-resortow-siowych-odpowiada-za.html – ale sądzę, że ulegasz w tym jakimś atakom intelektualnej histerii… (O ile wiem, histeryzowanie na właściwe sobie tematy, stało się misją rozmaitych mediów po różnych stronach politycznych sporów). Jest dla mnie całkowicie zrozumiałe, że jednostkowe sytuacje tego rodzaju każdemu mogą się zdarzyć. Ale jednocześnie uważam, że poddawanie się temu – takowej intelektualnej histerii – na dłuższą metę jest po prostu niegodne filozofa…

I tu powraca wątek, o którym już nie raz rozmawialiśmy: formalne wykształcenie dzisiaj samo przez się już chyba nikogo mądrego nie przekonuje – stało się zbyt pospolite, a zarazem uwikłane w wielorakie zależności, aby przyjmować je bez przesiewania przez sito mądrości. Owo ‘wykształcenie odpowiednio wykształconych’ próbuje więc używać różnych rodzajów siły, aby oddziaływać na ludzi w imię rozmaitych, rzekomo ‘zbawczych’ – dla rodzin, dla społeczeństw, dla Europy, dla zagrożonej planety itp. itd. – ideałów. Skutki tego widoczne są wokół, w postaci względnej równowagi kolejnych problemów i ich kolejnych rozwiązań. Piszę o tym dlatego, że – jeśli dobrze rozumiem – Twoim zdaniem rządzą nami, również w sprawach nauki, sami kretyni, których należy jak najszybciej odsunąć od władzy. Kłopot w tym, że nikogo mądrego nie proponujesz w zamian…

Kończąc więc, mimo wszystko powtórzę to, za co tak mnie ganisz: dawno temu przestałem wierzyć w obiektywizm zinstytucjonalizowanej nauki, od lat patrząc na to, jak wygląda z bliska – to na co wskazujesz, pisząc o obecnej sytuacji w kraju, to żadna nowość, zmienili się tylko rozgrywający😊…

Oczywiście nie uważam, że to dobrze, że tak sprawy się mają. Nie wiem tylko, jak temu zaradzić… A przy tym przecież zdaję sobie sprawę, że takie moje myśli, jak wyżej, i tak są niewiele warte dla tych, którzy wszystko wiedzą lepiej.

(Pomijam rozważania o kieszonkowcu i bandycie, sprawiedliwości, skuteczności policji itd., bo nie wiem, z czego wnioskujesz o rzekomym u mnie braku „gradacji w stosunku do dobra i zła” i „wrzucaniu wszystkiego do jednego wora”).

poniedziałek, 15 lutego 2021

Ocena moralna

sformułowany w oparciu o przyjęte kryteria (normatywne, aksjologiczne) i wyrażony w stosownej formie sąd o wartości moralnej określonego składnika doświadczenia moralnego, np. zachowania, czynu, wytworu, decyzji podmiotu moralnego, zaistniałego stanu rzeczy itp.; pochodna zastosowań systemu normatywnego w praktyce moralnej; jako ocena czynu powstaje w wyniku odniesienia danego czynu do treści normy przyjętej za podstawę oceny; czyn zgodny z wymaganiami normy traktowany jest jako dobry, zaś czyn im przeciwny traktowany jest jako zły; wynika stąd, że dobro i zło możliwe są tylko tam, gdzie istnieje jakaś podstawa oceny (Znaniecki).

Więcej w: Wojciech Zieliński, Ocena moralna, w: Słownik bioetyki, biopolityki i ekofilozofii, red. M. Ciszek, Polskie Towarzystwo Filozoficzne, Warszawa 2008, s. 183.

piątek, 12 lutego 2021

Norma

(a) wyznacznik postępowania; zasada wyznaczająca czyny (Znaniecki); zasada zachowania, działania, funkcjonowania określonej jednostki analizy w ramach danego układu (np. pojedynczego człowieka w grupie społecznej; organizacji w systemie społecznym; twierdzenia w systemie argumentacyjnym; elementu w układzie mechanicznym itd.); (b) miara, granica wyznaczona, uznana jako obowiązująca w danym zakresie.

Więcej w: Wojciech Zieliński, Norma, w: Słownik bioetyki, biopolityki i ekofilozofii, red. M. Ciszek, Polskie Towarzystwo Filozoficzne, Warszawa 2008, s. 181.

czwartek, 11 lutego 2021

Podobno sztuczna inteligencja znowu publicznie

się wypowiedziała, pod postacią krzyżówki Pinokia z Fantomasem… Czyjże głos przemawia poprzez tak cudaczne medium?

Trzy kwestie przychodzą mi na myśl, po lekturze

tej archiwalnej wypowiedzi ks. Tischnera i dotychczasowych wobec niej komentarzy [https://wiez.pl/2020/12/11/ks-tischner-w-1978-papiestwo-moze-byc-opium/]:

(1) moje wciąż nierozstrzygnięte pytanie, kierowane do Autora: Na czym właściwie polega(ł) Twój problem, człowieku?…; innymi słowy, o co Ci chodzi(ło) w Twoim filozofowaniu, nauczaniu itp.? – i czy tylko moją jest winą, że ja wciąż tego nie wiem?…

(2) skoro „Należymy do tych narodów, które przegrywały często i przegrywały dużo”, to, czy – poza krytyką i połajankami dla naszych romantycznych małostkowych megalomanii – masz/miałeś i czy dałeś publicznie jakieś słowo zrozumienia dla tej, być może również intelektualnej, biedy, jaką sprawia ciągłe przegrywanie, tak w zbiorowym, jak i w jednostkowym losie?…

(3) w komentarzach pojawiły się m.in. nawiązania do Ukrzyżowanego – „który właśnie po ludzku, był takim przegranym, bo żadnej ideologii nie dał światu, oprócz MIŁOŚCI”…; własnymi słowy swego czasu napisałem to tak: https://wojciechzielinski.blogspot.com/2017/06/umar-na-krzyzu-widac.html

– zapewne niektórzy będą w tym splocie myśli widzieli jedynie nawiązanie do polskiego mesjanizmu itp. i faktyczne powtórzenie tego, co w swojej wypowiedzi, oczywiście upraszczając, krytykował Tischner…

Cóż na to poradzę, trudno – erudycja nie zawsze pomaga mądrości…

Norma moralna

wyznacznik, miara, granica postępowania uzna(wa)nego za moralnie słuszne; element systemu normatywnego lub składnik praktyki moralnej; nakaz lub zakaz określonego postępowania nieobojętnego moralnie, wyznaczony, uznany jako obowiązujący w danym zakresie doświadczenia moralnego; jeżeli czyn stanowi elementarny człon wszelkiej moralności, norma jest najprostszą syntezą moralną, schematem czynów; nie jest prawem naturalnego układu, lecz regułą układu idealnego; nie jest porządkiem wyodrębnianym przez nas z niezależnej od nas rzeczywistości, lecz porządkiem narzucanym przez nas zależnej od nas rzeczywistości (Znaniecki).

Więcej w: Wojciech Zieliński, Norma moralna, w: Słownik bioetyki, biopolityki i ekofilozofii, red. M. Ciszek, Polskie Towarzystwo Filozoficzne, Warszawa 2008, s. 181.

wtorek, 9 lutego 2021

Naturalizm etyczny

stanowisko zajmowane w (meta)etyce; podstawy etyki upatruje w biologii; kwestionuje istnienie jakościowej różnicy pomiędzy faktami przyrodniczymi a faktami społecznymi i moralnymi; uznaje, że całe doświadczenie moralne, jak i poszczególne jego komponenty, stanowią jedynie ewolucyjne rozwinięcie treści rzeczywistości przyrodniczej – stany natury, dostępne poznaniu empirycznemu, stanowią podstawę wyjaśniania treści doświadczenia moralnego; jako stanowisko metaetyczne, uznaje, że twierdzenia etyczne można potwierdzać lub weryfikować w analogiczny sposób, jak twierdzenia nauk empirycznych; że przekonania etyczne można, podobnie jak przekonania naukowe, opierać na obserwacji; że są one generalizacjami, ekstrapolacjami itd. świadectw empirycznych (Brandt).

Więcej w: Wojciech Zieliński, Naturalizm etyczny, w: Słownik bioetyki, biopolityki i ekofilozofii, red. M. Ciszek, Polskie Towarzystwo Filozoficzne, Warszawa 2008, s. 179.

niedziela, 7 lutego 2021

Motywacja moralna

zespół (najczęściej różnorodzajowych) racjonalnych i pozaracjonalnych czynników, skłaniających podmiot moralny do określonych zachowań nieobojętnych moralnie, do działania na rzecz realizacji dobra moralnego, lub do zaniechania działania postrzeganego jako moralnie wątpliwe, niesłuszne itp.; w zależności od stopnia wpływu określonych, wewnętrznych lub zewnętrznych, uwarunkowań funkcjonowania podmiotu moralnego, konkretna m.m. może być nacechowana sytuacyjnie, biologicznie, psychologicznie, socjologicznie, ekonomicznie, aksjologicznie, religijnie, biograficznie, środowiskowo itd.; dla etyki zorientowanej empirycznie (Ossowska), każdorazowe rozpoznanie wszelkich faktycznych komponentów m.m. ma niebagatelne znaczenie przy formułowaniu oceny moralnej zachowań lub działań podmiotu moralnego.


Więcej w: Wojciech Zieliński, Motywacja moralna, w: Słownik bioetyki, biopolityki i ekofilozofii, red. M. Ciszek, Polskie Towarzystwo Filozoficzne, Warszawa 2008, s. 175.

sobota, 6 lutego 2021

Ludzie, czy wam się w głowach poprzewracało!?

Opamiętajcie się! Przestańcie niszczyć własną planetę! – jeszcze was nie stać na to, by ją zamienić na inną. Co z tego, że silny mróz od wielu tygodni ściska wam tyłki!? Czyż nie rozumiecie, że ogrzewając własne mieszkania i domy, samochody, pociągi i – za przeproszeniem – też trolejbusy, tylko podgrzewacie i tak wyraźnie już ocieplony klimat!? Natychmiast z tym skończcie! Dosyć!

wtorek, 2 lutego 2021

Z mojego listu do Jana…(13)

Co do lektur:

Z uwagą przeczytałem wywiad nt. desperacji despotów [http://www.johnkeane.net/wp-content/uploads/2021/01/Polityka-1-january-2021-interview.pdf], ale nie znalazłem w nim niczego takiego, co budziłoby jakąś moją potrzebę pochwał, albo przeciwnie – jakąś szczególną potrzebę krytyki. Myślę po prostu, że to jest wartościowa lektura. (Inna sprawa, że prowadzący rozmowę red. JŻ, za sprawą stawianych przezeń pytań i innych wtrąceń, skojarzył mi się z kanią łaknącą dżdżu, która tylko czeka, aż zaspokojone zostanie jej pragnienie /tutaj:/ usłyszenia pożądanych opinii, wniosków itp.).

Natomiast tekst, który zamieściłeś poniżej (Żyjemy w lustrzanym odbiciu państwa praworządnego. To, co było wyjątkiem, staje się zasadą, a to, co było normalnością, zamienia się w patologię [OPINIA] - Wiadomości (onet.pl)) – i który zamierzałem przeczytać z podobną uważnością – ostatecznie tylko przejrzałem. On mi przypomina – z dawniejszych czasów – czytane podczas niedzielnych mszy św. w kościele listy Konferencji Episkopatu Polski… Co z tego, że mowa jest o sprawach ważnych, skoro stanowi jedynie usypiające „ble-blanie”, powtarzanie przewidywalnych zwrotów, stwierdzeń, skojarzeń itd. Sztuczna inteligencja może takie rzeczy re/produkować w setkach i tysiącach wersji, konfiguracji itp.

Ale oczywiście dziękuję Ci za te lektury!

piątek, 29 stycznia 2021

Kilka myśli i skojarzeń w nawiązaniu do dyskusji o treści wybranych lektur

Szczęście

Prostytucja

Płynność

Przemoc

Psychopaci i inni

Dyskusja do kitu


😊

czwartek, 28 stycznia 2021

Z mojego listu do Studentki (4)

Wprawdzie z dużym opóźnieniem, ale jednak odpisuję…

W nawiązaniu do kwestii tzw. dyskryminacji gatunkowej itp., proponuję niejako odwrócić, uprościć i zradykalizować perspektywę, zadając pytanie następujące:

Czy jako ludzie, biologiczne organizmy, których populacja liczona jest obecnie w miliardach jednostek, jesteśmy w stanie – przy wszystkich swoich możliwościach i ułomnościach – żyć tak, aby nie naruszać życia innych organizmów?… A jeśli jest to tylko w pewnym stopniu możliwe, to jakie są kryteria określania tego stopnia i kto jest uprawniony do takich określeń?…

Oczywiście ‘zawracamy sobie głowę’ takimi wątpliwościami itp., ponieważ, poza wszystkim innym, mamy rozum i – owszem, różną – moralną wrażliwość, która na nie(?)szczęście każe nam zajmować się problemami, na które Pani wskazuje.

I oto pyta Pani m.in.: „W jaki sposób działa moralność człowieka, jeśli na krzywdę wyrządzoną psu lub kotu jest wrażliwy, ale na masowy ubój świń już nie?”…

Może dzieje się tak dlatego, że nasz stosunek moralny (i in.) jest różny w zależności od tego, czy mamy do czynienia (a) z pojedynczą jednostką, czy ze zbiorem jednostek lub masą; (b) z istotami, które pod jakimiś względami są nam relacyjnie bliskie lub np. fizycznie podobne, czy z takimi, które wspomnianych cech nie mają itd. Specjaliści z zakresu biologii moralności, psychologii moralności itp. mają tu zapewne wiele do powiedzenia…

Jeśli poszukiwanie odpowiedzi na takie pytania – i szereg innych, mniej lub bardziej podobnych – czyni nas mądrzejszymi, warto poszukiwać. Jeśli jednak wiedzione jest przekonaniem, że doprowadzi nas do wiedzy bezdyskusyjnej – a to zdaje się być aspiracyjną przypadłością niektórych naukowców – to zapewne jedynie powtórzy się scenariusz znany od zarania: twierdzenia uznane za pewne pomnożą liczbę kolejnych wątpliwości… Aż tyle. I tylko tyle.

Pisze Pani: „Spożywanie mięsa, naturalne futra, czy skórzane buty są dla niektórych czymś «normalnym» i całkowicie w porządku”…

A ja zapytam, czy zawsze i bez względu na wszystko są to tylko karygodne fanaberie?… (Oczywiście nie da się ukryć, że przemawia przeze mnie ciemnogród😊)

Pisze Pani: „przecież każde zwierzę, niezależnie od gatunku i wielkości, jest tak samo świadome i zdolne do przeżywania doświadczeń”…

Ja nie wiem, czy tak jest. Ale niezależnie od tego, chyba zgadzamy się w jednej z podstawowych kwestii: zadawanie cierpienia jest złem!

Dziękuję również za polecenie filmu [https://www.filmweb.pl/film/Dominion-2018-827218].

Napisała Pani również tak:
„W społeczeństwie wciąż panuje głęboko zakorzenione, stereotypowe postrzeganie kobiety i mężczyzny, które myślę, że w dużej mierze jest skutkiem zróżnicowanej socjalizacji. Już od samych narodzin wiele rodziców ukierunkowuje dzieci w stronę pewnych wzorców np. dziewczynki ubierane są na różowo, bawią się wyłącznie lalkami lub ubierane są tylko w sukienki. Nawet z tak małych, pozornie nic nieznaczących kwestii wynikają pewne konsekwencje. Jedną z nich jest przykładowo utożsamianie się z powszechnie propagowanym i pożądanym wzorcem płci. Mimo to, uważam, że w dzisiejszych czasach powoli, stopniowo ten podział i zróżnicowanie się zacierają, nie są one tak bardzo wymagane. Miejscem, które z pewnością poszerza ludzkie horyzonty jest internet oraz social media, które rozpowszechniają oraz pokazują chociażby androgynię, starając się oswajać z nią i innymi zjawiskami społeczeństwo”…

Niewykluczone, że jest tak, jak Pani pisze, i oczywiście szanuję taki ogląd rzeczywistości – jak każdy inny, który wiedziony jest uczciwymi poznawczymi motywacjami. Mój p/ogląd jest nieco inny, co sygnalizują też uwagi zapisane wcześniej. Myślę, że pomnażanie różnorodności, dokonywane w ograniczonej przestrzeni – a taką jest na razie świat, w którym żyjemy – prowadzi do szarzyzny. To trochę, jak z kolorową plasteliną, która ‘szarzeje’, gdy zostanie zmieszana.

Innymi słowy, horyzonty horyzontami, realia realiami, a ja nadal sobie myślę dualistycznie😊, jak tu:


– bo człowiek jest nie tylko składnikiem i badaczem świata, ale również jego współtwórcą.

Bardzo Pani dziękuję za tę obszerną zachętę do refleksji – z nadzieją, że ciąg dalszy nastąpi!
😊

środa, 27 stycznia 2021

Z mojego listu do Studenta (12)

Żyję nadzieją, że mimo takiego opóźnienia mojej odpowiedzi, nie zrazi(ł) się Pan do dalszej wymiany myśli😊…

„Czy wypuszczenie zwierząt, żyjących wcześniej tylko w klatkach, nie będzie dla nich równie szkodliwe?” – nie wiem, czy równie, ale w jakimś stopniu szkodliwe niechybnie będzie…

Żyjemy w kulturze nadmiaru, marnotrawstwa, hodowania i produkowania ‘na zapas’ itd., który to stan równocześnie towarzyszy ubóstwu wielu ludzi, złej dystrybucji dóbr itd. itp. Zwiększenie możliwości cywilizacyjnego oddziaływania na świat, w którym żyjemy, znacznie wyprzedziło naszą zdolność mądrego tymi możliwościami zarządzania. Przerabiamy to chociażby obecnie, w dobie pandemii.

I powyższe dotyczy również stosunku do (nadmiaru) zwierząt hodowlanych i in. Brak moralnego poukładania myśli o świecie i hierarchii jego bytów sprawia, że słuszne wydaje się twierdzenie, że to właśnie człowiek jest dzisiaj największą zawadą ekologicznej harmonii… Tylko że takie myślenie bywa podszywane idiotycznym utożsamianiem równości z jednakowością – zakłada się równość wszystkich istot żyjących i na tej podstawie jednakowość ich praw. W oparach takiego absurdu można by posunąć się do twierdzenia, że również walka z koronawirusem zasługuje na potępienie, bo odbiera mu prawo do kształtowania świata według jego możliwości i potrzeb.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że powyżej (a) dokonuję ogromnego uproszczenia, (b) narażam się lub wręcz ośmieszam przed biologami, wirusologami itp., i że (c) nie wprost odnoszę się do szeregu Pańskich myśli zapisanych w liście. Jednak mimo to zakładam, że te moje słowa – w kontekście Pańskich pytań o etykę zwierząt – choćby w małym stopniu okażą się przydatne.


– a to tylko jeden z przykładów intelektualnego zmagania się z problemami, na które Pan wskazuje.

poniedziałek, 25 stycznia 2021

Z mojego listu do Studenta (11)

Proszę wybaczyć opóźnienie mojej odpowiedzi i – w miarę możliwości – proszę nie zrażać się nim w dziele dalszej wymiany myśli…

Zacznę od zdania, które napisał Pan w zakończeniu, i wykorzystam je jako motto: „Racjonalność tak jak wiele rzeczy na tym świecie ma swoje plusy i minusy”…

Miejscem samych plusów jest Raj, a samych minusów – piekło. …Jedno i drugie raczej trudno sobie wyobrazić.

Napisał Pan: „Obserwując różne osoby, które grają w gry zaobserwowałem, że opcje, które twórcy nam dają by móc wpłynąć na świat, kierują nas by stworzyć świat zgodny z naszymi poglądami. Niektórzy jednak wykorzystują takie mechaniki by zobaczyć co się stanie podczas opcji, której nigdy w prawdziwym życiu by nie wybrali. Często przy wyborze decyzji przeciwnej z naszymi wartościami ludzie reagują śmiechem, bądź rozczarowaniem albo nawet uczuciem dyskomfortu”…

Oczywiście rozmaicie można na to spoglądać. Myślę, że m.in. warto dostrzec w tym ciekawość poznawczą, potrzebę eksperymentowania, szukanie alternatyw itd. – śmiech, rozczarowanie, dyskomfort, okazują się reakcjami znanymi aż nadto. Przy czym warto mieć na uwadze, że spełnianie określonej potrzeby (tu: poznawczej), nie jest równoznaczne z pochwałą jej zaspokajania – wszak wartość zaspokojenia ‘wchodzi do gry’ z szeregiem innych, rozmaitych wartości.

Twierdzenie, że „wartości są już podświadome i podczas próby zmiany tych wartości są wydobywane negatywne emocje”, jest chyba zasadne, co nie znaczy: bezdyskusyjne, bezwzględnie prawdziwe itd. Wszak można pytać m.in. o status owej ‘aksjologicznej podświadomości’, o jej pochodzenie, trwałość, spójność, plastyczność itp.

Przykład Sparty i Spartan, podany w ostatniej części Pańskiego listu i powiązany z mottem zamieszczonym powyżej, to kolejna kwestia do obszernej dyskusji – także o filozofii jako takiej, która, o ile nie sprzeniewierza się swojej roli, podejmuje również takie kwestie, o których ‘niefilozoficzne uszy’ wręcz nie chcą słuchać. Ale z tym jest trochę jak z burzą – można zatkać uszy, by nie słyszeć jej grzmotów, lecz to nie da gwarancji, że ulewa przejdzie bokiem…

Bardzo Panu dziękuję za inspirację i proszę o więcej!😊

sobota, 23 stycznia 2021

Z mojego listu do Studenta (10)

Dzisiaj odpisuję na rozmaite listy grudniowe i właśnie ‘dojechałem’ do listu Pańskiego – bo jeśli ew. myślał/myśli Pan, że przeoczyłem, albo zlekceważyłem tę korespondencję, to to oczywiście nie jest prawda.

Bardzo Panu dziękuję za dobre słowo – nie wiem, czy w pełni zasłużone, ale traktuję je, jako dalsze zobowiązanie!

Napisał Pan: „Zauważyłem, że nazwa przedmiotu […] jest tylko pretekstem do spotkania się z drugim człowiekiem /nie jego funkcją/”… Cóż, myślę, że funkcjonariusze biurokratycznej jakości kształcenia itp. znajdą w tym na mnie haka, ale trudno😊 – są ważniejsze sprawy niż wykwity rozmaitych tabelkowych wartości; właśnie wobec deficytu, o którym Pan wspomina. Inna sprawa, że to oczywiście nie może usprawiedliwiać ew. bylejakości kształcenia przedmiotowego. Zatem, staram się na miarę moich możliwości.

O tym, że Pan, to Pan😊, i że konsultujemy się również pod tym adresem: www.wojciechzielinski.pl (lub: https://wojciechzielinski.blogspot.com/), ‘dowiedziałem się’ chyba przy okazji naszych drugich zajęć, gdy Pański podpis na czacie skojarzyłem z tym wyświetlanym w blogu… Bardzo Panu dziękuję za zainteresowanie moimi blogowymi zapiskami i za dotychczasowe komentarze – trudno o lepsze paliwo dla myśli! I w miarę możliwości, chęci i zainteresowania zapraszam Pana oczywiście do dalszego ciągu takiej wymiany – również po zakończeniu formalnych/zajęciowych powodów naszej znajomości.

środa, 20 stycznia 2021

Z mojego listu do Studentki (3)

Odpisuję, ‘jak gdyby nigdy nic’, mimo, że minął miesiąc…, sorry😊.

Najpierw odnośnie „pisania w niedzielę” – ja nie mam z tym żadnego problemu, proszę pisać do mnie, kiedy ma Pani ochotę! (A ja przeczytam, kiedy będę miał ochotę😃). Przypuszczam, że dawniej papierowe listy ludzie też pisali m.in. w niedzielę i może jeszcze tego samego dnia naklejali znaczek i spacerowali do czerwonej, pocztowej skrzynki… Inna sprawa, że niektórzy dzisiaj mają problem z takimi sytuacjami, widząc elektroniczne powiadomienie, że ktoś do nich właśnie „dzisiaj”, w niedzielę, a może właśnie „teraz”, w nocy itp. przysłał maila… Przez lata mojego wicedyrektorowania w Instytucie zdarzało mi się wielokrotnie tłumaczyć wykształconym ludziom, prowadzącym zajęcia itp., że listów, wysyłanych do nich przez studentów i in. w niedzielę lub w nocy, nie muszą od razu w niedzielę lub w nocy odczytywać… Oczywiście te moje tłumaczenia były niewiele warte dla osób, które opisane wyżej sytuacje odbierały, jako obrazę ich uniwersyteckiego majestatu.

A teraz odnośnie meritum; pisze Pani tak: „Czasami rozważam, w jakim stopniu da się opanować tematykę danego kierunku studiów, nie studiując go w rozumieniu uczęszczania na uczelnię, a zgłębiać temat przykładowo w domowym zaciszu. Idąc dalej, czy osoby odpowiednio zdeterminowane i zmotywowane, lecz zgłębiające przedmiot socjologii na własną rękę, są w stanie mimo wyraźnych ograniczeń – braku uszeregowanej wiedzy, pozbawione możliwości wykonywania zadań grupowych i bezpośredniego dostępu do wyedukowanych profesorów zgłębić jej tajniki tak samo dobrze jak student nauk społecznych”…

Myślę, że gdyby miara znajomości danego tematu/przedmiotu była jednoliniowa, odpowiedź byłaby stosunkowo prosta: wieloczynnikowe i usystematyzowane uczenie (się) w szkole, na uczelni itp., jest bezwzględnie lepsze od takiego, które dokonuje się indywidualnie, w domowym zaciszu… Problem w tym, że taka ‘jednoliniowa miara’ to narzędzie biurokratów, którzy muszą jakoś ogarnąć złożoność (tu: edukacyjnej) rzeczywistości. Mamy z tego zatem zarówno szkolne stopnie na świadectwach, jak i tytuły naukowe itp. na dyplomach… Ale życie, będąc wieloczynnikowe, nie jest przecież jednoliniowe (w sensie, o którym tu mowa) – cała ta ww. biurokracja jest więc tylko jego tymczasowym i lokalnym wykwitem. Owszem, na tyle rozległym w przestrzeni i czasie, że być może nie wyobrażamy sobie życia poza nim. Innymi słowy, w domowym zaciszu dokonuje się poznawanie świata nie mniej rozległe(go), niż owo poznawanie na uczelni, ale po prostu pod pewnymi względami inne(go). Miarą jest ciekawość świata i poznawcza wnikliwość poznającego podmiotu, a nie biurokratyczna kreska określająca zakres i poziom wykształcenia owego podmiotu. Brak takiej kreski nie wyklucza z życia – ale ogranicza lub uniemożliwia dostęp do niektórych jego zasobów. Z biegiem czasu człowiek dokonuje też przewartościowań kosztów, jakie ponosi za zdobywanie wspomnianych kresek.

Nawiązując zatem do powyższego i odnosząc się do Pani pytania: „czy wystarczająco uważna obserwacja świata może dać podstawę do pełnego obrazu schematów i zachowań, które w nim zachodzą?”, odpowiadam: i tak, i nie. Tak, gdy chodzi o to, co w świecie zachodzi. Nie, gdy chodzi o naukowe tego obrazy. Znajomość pierwszego jest znajomością życia, znajomość drugiego – rozmaitych nauk o nim. Przy czym, o ile mi wiadomo, żaden człowiek nie ma absolutnej znajomości życia. I żaden nie ma absolutnej znajomości nauki. I tak oto, przychodzi czasem podejmować decyzje. Bo gdy na przykład w określonej sprawie życie przeczy danej jego teorii, to tym gorzej dla… życia, czy dla teorii?… Ludzie oczywiście rozmaicie sobie z tym radzą i czasami zaklinają rzeczywistość – jedni zaklinają ją życiowo, a inni naukowo. I to dotyczy chyba również socjologów.

Ale powyższe oczywiście nie wyklucza słuszności tego Pani stwierdzenia: „nieczęsto spotyka się ten pewien rodzaj dociekliwości, którym określiłabym jednostkę socjologa”… Warto zatem, w miarę możliwości i zainteresowania, taką dociekliwość rozwijać!

Bardzo Pani dziękuję za tę zachętę do przemyśleń! Na koniec zaś powtórzę to, co już innym razem pisałem: proszę o krytycyzm wobec tych moich uwag – środowiskowo uznawanych raczej za ‘wynurzenia chłopskiego filozofa’😊.

poniedziałek, 18 stycznia 2021

Z mojego listu do Studenta (9)

Pańskie pytanie [jak filozofia egzystencjalna wpłynęła bądź nie wpłynęła na nasze życie codzienne w społeczeństwie?] odnotowałem w swoich papierach, ale proszę o jego doprecyzowanie/ograniczenie/zawężenie, bo w obecnej postaci jest ‘zabójcze’😊…

Wspierając się drobiem i nabiałem zauważę tylko, że ono m.in. nawiązuje do odwiecznej sprawy pierwszeństwa – kury lub jajka… Jeśli słusznie kojarzone z egzystencjalizmem jest hasło „egzystencja poprzedza esencję”, to na uwadze trzeba mieć m.in. to, że w szybkim tempie zmieniające się życie codzienne w ostatnich dwóch stuleciach nie dało spokoju filozofii, wpłynęło na nią, czyniąc miejscami wręcz „chwilozofią” (T. Kotarbiński)… Innymi słowy, zasadne, ale nie mniej obszerne jest pytanie, jak życie codzienne w społeczeństwie wpłynęło bądź nie wpłynęło na filozofię, egzystencjalną i inną?

I co Pan na to?😃…

sobota, 2 stycznia 2021

Styczeń 2021 – czyżby początek inwazji

cele-idio-ta-bry-tów?

Przypadek, a ściślej zapewne jakieś tam algorytmy Google itp. sprawiły

że w zestawie wiadomości proponowanych mi do przeczytania pojawił się Komunikat Rektora Uniwersytetu Medycznego w Łodzi „w sprawie szczepień przeciwko SARS-CoV-2”. Dwa zdania w tym dokumencie – opublikowanym 30 grudnia 2020 r. pod adresem: https://umed.pl/komunikat-rektora-w-sprawie-szczepien-przeciwko-sars-cov-2/ – zwróciły moją szczególną uwagę:

„W związku z aktualną sytuacją epidemiologiczną i rozpoczętą akcją szczepień apeluję i stanowczo zalecam pracownikom, studentom i doktorantom Uczelni poddanie się szczepieniu przeciwko SARS-CoV-2”.

i

„Niewyobrażalna jest sytuacja, w której studenci i pracownicy uczelni medycznej mogą podważać rolę szczepionki przeciwko SARS-CoV-2”.

Pandemiczna sytuacja, w jakiej znajdujemy się od wielu miesięcy, nie jest zabawna, a na szacunek i wsparcie zasługują wszystkie osoby, które uczciwie i na miarę swoich kompetencji i możliwości starają się tej sytuacji skutecznie zaradzić. Wobec panujących wielorakich problemów, nie do pozazdroszczenia jest też praca osób zajmujących kierownicze stanowiska rozmaitych szczebli i odpowiadających między innymi za bezpieczeństwo ludzi im podlegających. Ale to wszystko przecież chyba nie wyklucza ani odrobiny uśmiechu, gdy się do niego okazja nadarzy, ani krytycznego myślenia, zwłaszcza gdy takowe wyda się konieczne.

W przywołanym komunikacie (u)śmiech wzbudza wyrażenie „apeluję i stanowczo zalecam” – kierowane przez szefa wobec jego podwładnych; cóż ma biedak zrobić, na razie, póki prawo nie daje mu narzędzi ostrzejszych. Krytycznego myślenia zaś wymaga sugestia jego, tegoż myślenia, …niestosowania, wskazywana chyba przez drugie z przytoczonych wyżej zdań.

Nauka jako taka, jeśli ją dobrze rozumiem, nie tylko dopuszcza, ale wręcz domaga się krytycznego myślenia, i to zawsze i wszędzie. Co innego jednak nauka uprawiana metodą „apeli i stanowczych zaleceń”, o ewentualnych rozkazach nawet nie wspominając – taka wymaga oczywiście myślowego i praktycznego posłuszeństwa; niezależnie od poziomu grzędy, na której siedzą jej, wzajemnie i wielorako zależni, przedstawiciele.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na takie uwagi można zareagować wręcz nerwowym przypomnieniem okoliczności, w ramach których toczy się przedmiotowa dyskusja – chętnie zacytuję jeszcze jedno zdanie: „W dobie pandemii, kiedy mamy częściowo sparaliżowaną opiekę medyczną, umierają ludzie, chorują pacjenci i personel szpitali, szczepienie to jedyna szansa by się skutecznie ochronić przed ciężką chorobą, powikłaniami i śmiercią”… Ale uwagi przeze mnie pisane przypomnianych tu okoliczności w żadnym stopniu przecież nie lekceważą.

I na koniec.
Wystarczy przyjrzeć się dorobkowi zbieranemu chociażby na stronach niniejszego bloga, by zarówno ludzie nauki jako takiej, jak i funkcjonariusze systemu „bezdyskusyjnej słusznomyślności” uznali, że nie mają ze mną wiele wspólnego… Wyobrażam więc sobie, że jedni i drudzy – przy dogodnej okazji na przykład zapytani o te moje słowa – zaleciliby może traktowanie ich co najwyżej z przymrużeniem oka… I co ja wówczas odpowiedziałbym na to? Oczywiście, że nie mam nic przeciwko temu.

W miarę możliwości i stosowności zalecam więc również uśmiech – okraszony polewą krytycznego myślenia.

piątek, 1 stycznia 2021

Modlitwa o pogodę ducha

Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić. Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić. I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego. Pozwól mi co dzień żyć tylko jednym dniem, i czerpać radość chwili, która trwa; i w trudnych doświadczeniach losu ujrzeć drogę wiodącą do spokoju; i przyjąć – jak Ty to czyniłeś – ten grzeszny świat takim, jakim on naprawdę jest, a nie takim, jakim ja chciałbym go widzieć; i ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli, to wszystko będzie jak należy. Tak, bym w życiu doczesnym osiągnął umiarkowane szczęście, a w życiu przyszłym, u Twego boku, na wieki posiadł szczęśliwość nieskończoną. Amen

(z modlitewnika)