Pokazywanie postów oznaczonych etykietą estetyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą estetyka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 stycznia 2025

Napisałem zainspirowany przeglądaniem sieci

Gdy na zdjęciach piękne panie, „polubiają” je panowie. Że na zdjęciach piękni oni, zaraz sercem któraś powie. Czego tyczą się te słowa? W jakim celu me starania? Otóż, chodzą mi po głowie, jako znak – kryterium „brania”.

poniedziałek, 15 lipca 2024

Chrystusowy krzyż, jak go rozumiem

jest znakiem największego okrucieństwa oprawców wszechczasów i bezgranicznej miłości Zbawiciela. Jako taki, nie potrzebuje dodatkowych wzmocnień własnej wymowy, a jedyny napis z nim związany to INRI. Obiekt odsłonięty w niedzielę 14 lipca 2024 r. w Domostawie w województwie podkarpackim jest niezwykle wymowny. W pustym miejscu po krzyżu eksponuje ucieleśnione zło, które wiarę w Boga próbuje zaprzęgnąć w pogaństwo – bez nadziei i bez miłości.

piątek, 22 września 2023

Z mojego listu do Red. ZW

Bardzo dziękuję za Aspekty!


Przesyłką, która w tych dniach do mnie dotarła, sprawił mi Pan wielką przyjemność i niespodziankę – bo nie myślałem, że również moje zapiski oraz inf. o „Aforyskach” znajdą się na łamach. […].

Całość pisma na razie ledwo przejrzałem i mogę chyba tylko powtórzyć, że to jest praca monumentalna, „niezapłacona”, w jakimś sensie szczęśliwie nieprzystająca do dzisiejszych czasów itp. itd., jeśli wziąć pod uwagę kulturowy stan dzisiejszej nauki, uniwersytetu, dyskusji itp.

Zauważyłem, że wiele nazwisk na pierwszych stronach tomu zapisanych jest w prostokątnych ramkach […] ale cóż, takie jest życie. (W ubiegłym roku zmarł mój śp. tato, a ponieważ on również na swój sposób współtworzył kulturę, pozwolę sobie w tym miejscu dodać link do wspomnieniowej noty: Edmund Zieliński (1940-2022) – ZGSTL).

Bardzo chciałbym przeczytać całość najnowszych Aspektów, ale nie wiem, czy/kiedy to będzie możliwe, więc na razie uchylę się od pochopnych deklaracji.

Serdecznie Pana pozdrawiam, życzę wszystkiego dobrego i ciszę się, że jesteśmy w kontakcie.

czwartek, 21 lipca 2022

Jeszcze o prawdzie i jej definicji

W nawiązaniu do tego wpisu:

Rozmaitości WZ: Czym prawdy definicja klasyczna (wojciechzielinski.blogspot.com)

odpowiedziałem na kilka postawionych mi pytań:


JT: A czym jest prawda i czemu wydaje nam się, że ją znamy?

WEZ: Z jednej strony pomyślałem, że wystarczy jedno takie pytanie i leżę😉, leżymy – bo to przecież problem odwieczny. Ale z drugiej myślę sobie również i po prostu, że prawda jest Boskim światłem na horyzoncie; przybliżamy się do niej, ale – jako ograniczeni – nie ogarniamy; co najwyżej przyjdzie nam spotkać ją twarzą w twarz (zob. 1 Kor 13, 12; https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=298)…

O przybliżaniu do prawdy mowa jest również tutaj: https://wojciechzielinski.blogspot.com/2010/09/deklaracja-na-powitanie.html

W sensie formalno-logicznym, zagadnienie prawdziwości zdania itp. wiąże się z rozróżnieniem, teorią, stosowaniem itd. klasycznej i nieklasycznych definicji prawdy.

Tymczasem, „czemu wydaje nam się, że ją [prawdę] znamy?” – może dlatego, że lubimy coś mieć, chociażby poznawczą pewność w konkretnej sprawie…


JT: Pięknie😊. A co powiedziałby Pan komuś, kto w Boga nie wierzy lub nie jest pewien Jego istnienia?

WEZ: Chyba powiedziałbym to samo, ale ze wskazaniem, że w miejsce pojęcia Boskiego światła można wstawić inne, najlepiej odpowiadające danej osobie niewierzącej, niepewnej istnienia Boga itp. Absolut, ład, miłość, harmonia, dobro, piękno itd. Myślę, że to są różne imiona tego samego; tego do czego poznawczo w naturalny sposób przybliżamy się na co dzień; owszem, drogami różnorodnymi biograficznie, społecznie, kulturowo itd. Ta(ka) różnorodność dróg nie wyklucza jedyności ostatecznego celu. Ale oczywiście zdaję sobie sprawę, że ktoś powie np.: nie wierzę, nie uznaję, nie ma żadnego ostatecznego celu, sensu itp. itd. Raczej nie przekonam takiej osoby, że nie ma racji – bo też skąd ostatecznie miałbym wiedzieć, że nie ma – ale też sam do jej bezhoryzontalnej (?) perspektywy zapewne pozostanę nieprzekonany… A co sprawia, że ludzie różnią się pod względem owych perspektyw? To oczywiście kolejny, niezamknięty temat…


JT: Może ich doświadczenia? Nie wychowujemy się w bańce przecież.

WEZ: Dokładnie tak. Inna sprawa, że później zdarza się, iż rozmaite bańki tworzymy, pielęgnujemy i nie przewietrzamy ich krytycznym myśleniem.


Zob. w sieci:

środa, 14 października 2020

Z mojego listu do Jana…(10)

To jeszcze w miarę krótko, w punktach, w ramach moich korespondencyjnych zaległości:

(1) Myślę, że nie spieramy się o fakty, ale właśnie o interpretacje.

(2) W odpowiedzi na moje słowa: „Mam wrażenie, że ten człowiek coraz bardziej gardzi własnym, wedle [auto]deklaracji: definitywnie kończącym się jestestwem, dlatego też coraz łatwiej mu przychodzi gardzenie innymi ludźmi…”, Ty napisałeś: „To co mówi […] o naszym kraju niestety jest prawdą w 100%. Nie musi niczego naciągać wystarczy że powie faktycznie jak jest. Co do tej jego diagnozy, to jaki wpływ na jego racje ma jego brak wiary w życie po śmierci?”… Otóż, ja jednak dostrzegam u ludzi jakieś aksjologiczne powiązanie ich stosunku do tego, co bieżące, ze stosunkiem do tego, co graniczne, ostateczne…; ale w żadnym razie nie wydaje mi się, abym pod tym względem był wyjątkowy. Ilustracją – przez analogię – niech będzie materiał, który znajdziesz tutaj: https://wojciechzielinski.blogspot.com/2016/04/samotnosc-pacjenta-i-lekarza.html; mowa w nim o aksjologii w spotkaniach pacjentów i lekarzy.

(3) Napisałeś: „Wszędzie, w historii, literaturze, w bieżących wydarzeniach, ci co nawołują do walki z elitą, pierwszą rzeczą którą robią to budują własną elitę, składającą się z zakompleksiałych nieudaczników, której pogarda dla społeczeństwa jest znacznie większa niż była tej pierwszej. Pokaż mi przykład z historii, z literatury, chociaż jeden gdzie byłoby inaczej. Skąd zatem bierze się to naiwne zaślepienie?”… Odpowiem krótko: Zgoda! I dlatego właśnie, ja nie widzę potrzeby hołubienia tak zwanych elit, podziwiania ludzi, którzy sami siebie nie szanują – na przykład w tym, co robią jako aktorzy na rozmaitych scenach – lub pogardzają innymi, ani nie widzę potrzeby za wszelką cenę przekonywania zaślepionych… I wszystko to skutkuje u mnie żywotem raczej pustelniczym, ale trudno.

Tymczasem więc, podziwiajmy uroki jesieni! :)


PS
Jako ciekawostkę dodam, że ostatnie zdanie miało wcześniej wersje następujące:

Tymczasem więc, podziwiajmy uroki lata!
Tymczasem więc, podziwiajmy uroki kończącego się lata!
Tymczasem więc, podziwiajmy uroki złocistej jesieni!

Nie bez przyczyny na wstępie wspomniałem o zaległościach…
:)