chronione przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prakseologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prakseologia. Pokaż wszystkie posty
sobota, 31 stycznia 2026
sobota, 18 października 2025
piątek, 19 września 2025
Obawiam się, że tacy ludzie, których patriotyzm i pojęcie walki
zamknęły się w towarzystwie Czterech pancernych, Sienkiewicza i Klossa, mogą być niebezpieczni na stanowiskach decyzyjnych.
poniedziałek, 2 września 2024
Za Tadeuszem Kotarbińskim
Prawem i obowiązkiem nauczyciela jest głosić od siebie tylko to, co sam uważa za prawdę. Inaczej będzie kłamcą i kłamców będzie wychowywał własnym przykładem.
Etykiety:
edukacja,
etyka,
filozofia,
Kotarbiński,
kultura,
moralność,
nauka,
od innych autorów,
prakseologia,
uniwersytet,
wychowanie
poniedziałek, 27 lutego 2023
Chcesz rozprawiać o nauce? Nie ma problemu
chętnie posłucham. Ale najpierw praktycznie rozwiąż kilka zagadnień, których teorię tak ochoczo wykładasz.
środa, 11 stycznia 2023
sobota, 24 grudnia 2022
środa, 30 listopada 2022
Układasz rzeczy celem ich przechowywania
czy dla wygody codziennego użytku? Czy naprawdę nie widzisz różnicy?
poniedziałek, 1 sierpnia 2022
Realizm w etyce
stanowisko uznające (a) istnienie obiektywnej rzeczywistości moralnej, będącej przedmiotem badania (meta)etycznego, i (b) konieczność liczenia się z tą rzeczywistością na poziomie moralnej praktyki – w toku działania moralnego i przy formułowaniu norm i ocen do niego odnoszonych; nieobalalna i niedowodliwa podstawa oświeconego zdrowego rozsądku, pozwalającego odróżniać pozór od rzeczywistości (Popper); zastosowany w etyce pozwala wypracowywać takie wykładnie wartości i norm moralnych, koncepcje działań moralnie (nie)słusznych, kryteria ocen moralnych itp., które zachowują walor intersubiektywnej weryfikowalności i które w konfrontacji z rzeczywistym doświadczeniem moralnym zachowują zdolność do falsyfikacji – jeżeli nie istnieje rzeczywistość, a tylko idee i złudzenia, to zarazem całe zagadnienie prawdy i fałszu naszych przekonań i teorii staje się w oczywisty sposób bezprzedmiotowe (Popper).
Więcej w: Wojciech Zieliński, Realizm w etyce, w: Słownik bioetyki, biopolityki i ekofilozofii, red. M. Ciszek, Polskie Towarzystwo Filozoficzne, Warszawa 2008, s. 226.
Etykiety:
aksjologia,
Ciszek,
edukacja,
epistemologia,
etyka,
filozofia,
logika,
metaetyka,
moralność,
nauka,
Popper,
prakseologia,
racjonalizm,
realizm,
socjologia,
wartość,
zaproszenie do lektury,
ze słownika,
Zieliński
poniedziałek, 18 lipca 2022
Racjonalizm etyczny
stanowisko zajmowane w etyce; w racjonalności podmiotu moralnego upatruje podstawę rozpozna(wa)nia i kształtowania doświadczenia moralnego, oraz podstawę uzasadnień i usprawiedliwień podejmowanych działań nieobojętnych moralnie; właściwość postępowania nieobojętnego moralnie wiąże (a) z przestrzeganiem reguł logiki, (b) z umiejętnością formułowania słusznych racji dla podejmowanych działań, (c) z doborem skutecznych środków do realizacji określonego celu, itp.; uznając kluczową dla praktyki moralnej rolę rozumowania opartego na faktach, przeciwstawia się etycznemu irracjonalizmowi; gdy przybiera postać skrajną i uznaje wyłączną rolę rozumu w kształtowaniu praktyki moralnej, przeciwstawiany bywa etycznemu empiryzmowi.
Więcej w: Wojciech Zieliński, Racjonalizm etyczny, w: Słownik bioetyki, biopolityki i ekofilozofii, red. M. Ciszek, Polskie Towarzystwo Filozoficzne, Warszawa 2008, s. 226.
Etykiety:
Ciszek,
edukacja,
etyka,
filozofia,
logika,
metaetyka,
moralność,
nauka,
prakseologia,
psychologia,
racjonalizm,
realizm,
socjologia,
zaproszenie do lektury,
ze słownika,
Zieliński
niedziela, 10 lipca 2022
Ja jeszcze żyję – mówi Pan – i gotów jestem
cię wesprzeć, a także pocieszyć ponad miarę, bylebyś tylko Mi zaufał i wzywał Mnie pobożnie. (Tomasz a Kempis)
Etykiety:
działanie,
etyka,
filozofia,
moralność,
od innych autorów,
prakseologia,
religia,
teologia,
Tomasz a Kempis,
wiara,
wychowanie
czwartek, 2 czerwca 2022
Hejże, wy, rozmaici projektanci, reformatorzy i kontrolerzy edukacji!
Czyż nie wiecie, że istnieje również to, co nie zmierzone?
wtorek, 22 marca 2022
W sformalizowanym systemie wiedzy
przeciętność wysokiego wykształcenia więcej znaczy, niż niestandardowe kompetencje mniej wykształconego. Nie dziwota więc, że wiele problemów byczy się odłogiem.
niedziela, 21 listopada 2021
Słyszę: „Zrób wszystko to, co sam zrobić możesz
a resztę zostaw łasce”… Ale co, jeśli ta łaska jak niełaska wygląda?
poniedziałek, 12 lipca 2021
Czymkolwiek się zajmujesz, pamiętaj o kluczowym pytaniu
Czy ktoś z tego – co zrobisz – będzie strzelał?… Jeżeli tak, nie rezygnuj z perfekcji, bo żartów ze strzelaniem nie ma. A jeśli ktoś próbuje takie robić, nierzadko kończy na nich żywot – swój albo cudzy. Jeżeli z tego, co zrobisz, nikt jednak strzelał nie będzie, to nie przesadzaj z kryteriami doskonałości. I nie przejmuj się swoją rolą. Bo i tak w końcu cię…
piątek, 7 maja 2021
Zapytany o trend tzw. busyness, too busy, odpowiedziałem
Wrażenie bycia ciągle zajętym niewątpliwie ma swoje złożone podstawy. Psychologiczne obejmują między innymi to, co można nazwać przewlekle niekorzystnym bilansem zamiarów i ich realizacji – chcemy osiągać więcej niż faktycznie jesteśmy w stanie. A ponieważ nierzadko dotyczy to także prozaicznych czynności życia codziennego – takich, jak zakupy, sprzątanie, przyrządzanie zadowalających posiłków, niespieszna rozmowa z domownikami itp. – piętrzą i fałdują się nasze myśli o obciążeniu podjętymi, a nie w pełni realizowanymi zamiarami. Nietrudno przy tym zauważyć, że ciągłe mówienie o tym, iż jesteśmy zajęci, jakkolwiek wewnętrznie może być uzasadnione, zajmuje nas przecież i obciąża dodatkowo. Jeśli zaś z socjologicznej perspektywy spojrzymy na nasze otoczenie cywilizacyjne, zauważymy pewien paradoks. Otóż, mamy dziś do dyspozycji mnóstwo narzędzi ułatwiających sprawne i szybkie wykonywanie zadań – chociażby komunikacyjnych, w szerokim tego słowa znaczeniu. Nie tylko dawny zegar z ratuszowej wieży, ale także cały ratusz wraz z innymi instytucjami w pewnym sensie nosimy dzisiaj w kieszeni, pod postacią smartfona. Problem w tym, że mając pod ręką szereg możliwości usprawniania potrzebnego działania, zajmujemy się usprawnianiem, nie zajmując działaniem. Narzędzia zaprojektowane do zwiększania efektywności pracy, stosowane w nadmiarze skutkują jej nieefektywnością. Bezrefleksyjnie używający ich człowiek, niestety, ciągle pozostaje zajęty…
poniedziałek, 5 kwietnia 2021
Człowiek dobry i pobożny najpierw we wnętrzu porządkuje zajęcia
których na zewnątrz sam dokonać musi. (Tomasz a Kempis)
Etykiety:
działanie,
etyka,
filozofia,
moralność,
od innych autorów,
prakseologia,
religia,
teologia,
Tomasz a Kempis,
wiara,
wychowanie
czwartek, 19 marca 2020
Czy nadgorliwość jest gorsza
od faszyzmu? Myślę, że tak. I dotyczy to także edukacji w czasach zarazy. Oto, stało się dzisiaj wręcz wymogiem intelektualnego savoir vivre’u odmienianie przez przypadki pouczenia, że tymczasowa przerwa w funkcjonowaniu szkół i uczelni, to nie ferie, ale czas nie mniej intensywnej pracy, tyle że w organizacyjnie zmienionej formule. I trudno temu pouczeniu nie przyznać słuszności. Ale problem, jak zwykle, dotyczy miary. Na jednym biegunie lokuje się bowiem – niewątpliwie wymagająca ciągłego przezwyciężania – pokusa totalnej laby, bumelki i szkolnego tumiwisizmu. Ale na biegunie przeciwległym bryluje idiotyczna około-dydaktyczna histeria, zaklinająca „rzeczywistość realną”, by – drogą nauczania online – zamieniła się bez strat w wirtualną. Przodują w niej, obok jak zwykle dyżurnych prymusów aktywizmu, zwłaszcza kontrolerzy cudzej pracy – zawsze gotowi do pouczania kontrolowanych, rozmaici skrupulanci i biurokraci-szczególarze, w głowach których roi się chyba jakieś bezrozumne przekonanie, że w ludzkim świecie nie ma miejsca na jakikolwiek nieład, przerwę lub rozproszenie. Tymczasem, pomiędzy jedną a drugą skrajnością – właśnie w obecnym stanie wymuszonego spowolnienia edukacyjnego pędu do niewiadomo czego – jest miejsce na zwyczajną refleksję i spokojne działanie. Działanie teraz odpowiednie dla pandemicznie zmienionych priorytetów i refleksję chociażby nad stanem ludzkiej wiedzy, rozwijanej i przekazywanej w szkołach i uczelniach. Czyż to bowiem nie owa wysoko rozwinięta wiedza pozwala właśnie jakoś radzić sobie z pełzającym po świecie zagrożeniem ludzkiego życia i zdrowia? I czyż to nie ona wytworzyła wcześniej możliwości skutecznego pełzania?
Etykiety:
biurokracja,
brudnopis,
działanie,
edukacja,
filozofia,
gdyby ktoś mnie zapytał,
nauka,
pedagogika,
prakseologia,
racjonalizm,
realizm,
socjologia,
uniwersytet,
wychowanie
czwartek, 22 listopada 2018
Pracuję z przekonaniem, że edukacja powinna mieć
w pierwszym rzędzie wspierający, a dopiero na dalszym planie oceniający charakter. Na bieżąco znajduję praktyczne potwierdzenia słuszności takiego działania, a ostrożniej rzecz ujmując: nie znajduję praktycznego potwierdzenia jego niesłuszności. Nie znajduję również środowiskowego uznania dla takiej postawy, ale to nie jest powód, abym z niej rezygnował.
Etykiety:
aksjologia,
autonomia,
działanie,
edukacja,
etyka,
falsyfikacjonizm,
filozofia,
pedagogika,
prakseologia,
racjonalizm,
tutoring,
uniwersytet,
wychowanie
środa, 22 czerwca 2016
Z mojego listu do Dyrekcji
Pozwólcie, że – nie oczekując już zwrotnej korespondencji, by nie mnożyć jej ponad miarę – jeszcze parę słów zbiorczo napiszę w nawiązaniu do Waszych odpowiedzi na list dot. mojej dalszej pracy itp.
Przede wszystkim bardzo dziękuję za dobre słowa i życzenia pomyślności!, a odpisując bardziej konkretnie, posłużę się na wstępie cytatem jednego z otrzymanych listów. Czytam oto: “Wiem, że masz inne zdanie, ale kierując się roztropnością powinieneś rzucić dyrektorstwo i pisać to, czego się pisać nie chce, a powinno”.
Otóż, u mnie i z mojej perspektywy to nieco inaczej wygląda:
(1) mnie się ciągle chce pisać, ale (a) czasu i spokoju w głowie wystarcza mi na ledwie krótkie formy, (b) być może pisać wcale nie powinienem, skoro moje pisanie albo innym jest obojętne, albo ciągle komuś jakoś zawadza (zob. https://wojciechzielinski.blogspot.com/2016/05/pisze-wprawdzie-nie-to.html); tymczasem grzeczne, bezkonfliktowe pisanie na wyższy stopień mnie nie interesuje
(2) co do wicedyrektorstwa pozwólcie, że znowu zacytuję moje podanie: “traktuję to, jako służbę publiczną w zakresie swoich kompetencji, zwłaszcza przy rozwiązywaniu sytuacji problemowych, jakie stają się udziałem podopiecznych studentów i jakie niejednokrotnie zachodzą między studentami i wykładowcami; czerpię satysfakcję między innymi z tego, że większość tych sytuacji udaje mi się pozytywnie rozwiązać, co tok kształcenia w moim Instytucie czyni możliwie płynnym i efektywnym; bardzo dobry kontakt ze studentami i chyba nie gorszy ze współpracownikami, traktuję, jako społeczny sprawdzian jakości pracy wykonywanej przeze mnie w opisanym zakresie”
(3) trudno mi to wytłumaczyć, a w naukowym środowisku brzmieć to może wręcz ‘obrazoburczo’, ale uważam, że Pana Boga trzeba się słuchać bardziej niż ludzi, także na uniwersytecie i także w odniesieniu do takich decyzji i ryzyk, jakie muszę podejmować – nie jestem więc łatwy we współżyciu i mam tego świadomość; przy czym, powyższe oczywiście nie znaczy, że słyszę głosy typu ‘to jest mój wicedyr. umiłowany’ itp. :)
(4) w związku z powyższym, czuję się zobowiązany wobec konkretnych ludzi i płacę za to rachunki, a firma, cóż, udziela mi – dotychczas najdłuższej w moim życiu – lekcji szeroko pojętej nie/moralności (zob. np. http://wojciechzielinski.blogspot.com/2016/01/jakie-zudzenie-sprawia-ze-to.html), więc choćby z tego względu warto w niej, póki można, pracować, by móc nadal się uczyć :)
(5) i uważam to za podejście roztropne, zaś tytułowani cwaniacy tudzież frustraci, których nierzadko spotykam, w żadnym stopniu mi nie imponują, więc też nie ciągnie mnie do ich towarzystwa.
I już podsumowując:
(I) wbrew ew. pozorom, to czego doświadczam, coraz bardziej pozytywnie mnie nastraja, bo czuję się wewnętrznie coraz lżejszy (zresztą i zewnętrznie, fizycznie też jestem coraz :) ), a przywiązanie do dóbr tego świata w ostatecznym rozrachunku chyba nie jest korzystne
(II) ze swojej strony zrobię, co będzie możliwe, ale tak, jak to kiedyś ujął Marek Grechuta: “Z mojego punktu widzenia prawdziwa kariera nie może być zawrotna. Jeżeli coś ma się dziać szybko, to i szybko się kończy. Aby coś stało się sztuką, musi być dopracowane, przemyślane i obudowane swoistym światłem”.
Amen
I pozdrowienia nieustające! :)
Przede wszystkim bardzo dziękuję za dobre słowa i życzenia pomyślności!, a odpisując bardziej konkretnie, posłużę się na wstępie cytatem jednego z otrzymanych listów. Czytam oto: “Wiem, że masz inne zdanie, ale kierując się roztropnością powinieneś rzucić dyrektorstwo i pisać to, czego się pisać nie chce, a powinno”.
Otóż, u mnie i z mojej perspektywy to nieco inaczej wygląda:
(1) mnie się ciągle chce pisać, ale (a) czasu i spokoju w głowie wystarcza mi na ledwie krótkie formy, (b) być może pisać wcale nie powinienem, skoro moje pisanie albo innym jest obojętne, albo ciągle komuś jakoś zawadza (zob. https://wojciechzielinski.blogspot.com/2016/05/pisze-wprawdzie-nie-to.html); tymczasem grzeczne, bezkonfliktowe pisanie na wyższy stopień mnie nie interesuje
(2) co do wicedyrektorstwa pozwólcie, że znowu zacytuję moje podanie: “traktuję to, jako służbę publiczną w zakresie swoich kompetencji, zwłaszcza przy rozwiązywaniu sytuacji problemowych, jakie stają się udziałem podopiecznych studentów i jakie niejednokrotnie zachodzą między studentami i wykładowcami; czerpię satysfakcję między innymi z tego, że większość tych sytuacji udaje mi się pozytywnie rozwiązać, co tok kształcenia w moim Instytucie czyni możliwie płynnym i efektywnym; bardzo dobry kontakt ze studentami i chyba nie gorszy ze współpracownikami, traktuję, jako społeczny sprawdzian jakości pracy wykonywanej przeze mnie w opisanym zakresie”
(3) trudno mi to wytłumaczyć, a w naukowym środowisku brzmieć to może wręcz ‘obrazoburczo’, ale uważam, że Pana Boga trzeba się słuchać bardziej niż ludzi, także na uniwersytecie i także w odniesieniu do takich decyzji i ryzyk, jakie muszę podejmować – nie jestem więc łatwy we współżyciu i mam tego świadomość; przy czym, powyższe oczywiście nie znaczy, że słyszę głosy typu ‘to jest mój wicedyr. umiłowany’ itp. :)
(4) w związku z powyższym, czuję się zobowiązany wobec konkretnych ludzi i płacę za to rachunki, a firma, cóż, udziela mi – dotychczas najdłuższej w moim życiu – lekcji szeroko pojętej nie/moralności (zob. np. http://wojciechzielinski.blogspot.com/2016/01/jakie-zudzenie-sprawia-ze-to.html), więc choćby z tego względu warto w niej, póki można, pracować, by móc nadal się uczyć :)
(5) i uważam to za podejście roztropne, zaś tytułowani cwaniacy tudzież frustraci, których nierzadko spotykam, w żadnym stopniu mi nie imponują, więc też nie ciągnie mnie do ich towarzystwa.
I już podsumowując:
(I) wbrew ew. pozorom, to czego doświadczam, coraz bardziej pozytywnie mnie nastraja, bo czuję się wewnętrznie coraz lżejszy (zresztą i zewnętrznie, fizycznie też jestem coraz :) ), a przywiązanie do dóbr tego świata w ostatecznym rozrachunku chyba nie jest korzystne
(II) ze swojej strony zrobię, co będzie możliwe, ale tak, jak to kiedyś ujął Marek Grechuta: “Z mojego punktu widzenia prawdziwa kariera nie może być zawrotna. Jeżeli coś ma się dziać szybko, to i szybko się kończy. Aby coś stało się sztuką, musi być dopracowane, przemyślane i obudowane swoistym światłem”.
Amen
I pozdrowienia nieustające! :)
Etykiety:
autonomia,
działanie,
edukacja,
etyka,
filozofia,
Grechuta,
moralność,
nauka,
personalizm,
prakseologia,
racjonalizm,
realizm,
sumienie,
uniwersytet,
wiara,
wychowanie,
z mojego listu
Subskrybuj:
Posty (Atom)