Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Paweł II. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Paweł II. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 kwietnia 2025

niedziela, 5 września 2021

środa, 27 września 2017

Kapliczka sierpniowa

Z czym kojarzy się Państwu sierpień? Im bardziej ogólne i naturalne te skojarzenia, tym też zapewne powszechniej są znane. Zróbmy w tym miejscu niewielki ich przegląd, a ja tymczasem dla poszerzenia refleksji sięgnę jeszcze po zbiór myśli cudzych.

Lato – ostatnio w naszych stronach trochę jakby bardziej zimne, mokre i wietrzne; czasem tak bardzo wietrzne i burzowe, że niszczy wielu ludziom ich życiowy dobytek. Urlop – czas gromadzenia wrażeń, „zaliczonych” zamków, parków rozrywki, przy/hotelowych basenów i tym podobnych, którymi potem będzie można pochwalić się w pracy, albo też – czas mniej atrakcyjnych, za to już zapewne po prostu koniecznych, odkładanych przez lata domowych remontów. O urlopie napisano, że „może zmienić tuszę, nie duszę” (Antoni Cwojdziński), ale nie jest to przecież prawda objawiona. Wakacje – niestety, tu im bardziej tyje sierpniowy kalendarz, tym wyraźniej słychać hasło „Witaj szkoło!”. (Jan Kurczab swego czasu doradzał, by przez szkołę „iść na przekór. Sobie, szacownej rodzinie, cennemu ciału pedagogicznemu”. Od siebie dodam, że coś w tym jest. Taka postawa wprawdzie nie czyni życia łatwiejszym, ale niewątpliwie czyni je mniej sformatowanym przez innych, bardziej autonomicznym, autorskim i twórczym. Byleby tylko nie liczyć na wiele, gdy przyjdzie do głowy oczekiwanie uznania ze strony tych, którzy jednak wolą poddanych, posłusznych i sformatowanych). Trzeźwość – och!, to temat jak rzeka wódki albo szerokie rozlewisko piwa. Czemuż by miał sierpień kojarzyć się z trzeźwością? Tym, którzy nie wiedzą, krótkie przypomnienie.

Wiele lat temu prymas Polski kard. Stefan Wyszyński ułożył tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. 26 sierpnia 1956 roku na Jasnej Górze uroczyście wybrzmiały między innymi te słowa:

„Wielka Boga-Człowieka Matko, Bogarodzico Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo Królowo świata i Polski Królowo […] Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi. Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu i rozwiązłości. Przyrzekamy zdobywać cnoty wierności i sumienności, pracowitości i oszczędności, wyrzeczenia się siebie i wzajemnego poszanowania, miłości i sprawiedliwości społecznej. Królowo Polski – przyrzekamy!”.

Od 1984 roku właśnie „maryjny” u nas miesiąc sierpień traktowany jest, jako czas szczególnej modlitwy i refleksji nad problemem nałogów, czas zachęty do umiarkowania i abstynencji. Bo choć zdaniem niektórych, „Polakom zagraża nie tyle wódka, ile woda sodowa” (Paweł Jasienica), to jednak nadużywanie alkoholu niesie wciąż wiele cierpień i szkód. W 1987 roku papież Jan Paweł II wzywał: „Nie niszcz siebie! Wszyscy znamy ten nałóg, który tak wiele nam zaszkodził w przeszłości, a który dzisiaj zdaje się znowu potęgować. Mówię więc do każdego i do każdej: nie niszcz siebie! Nie wolno ci niszczyć siebie, bo nie żyjesz tylko dla siebie. Kiedy więc degradujesz siebie przez nałóg, to równocześnie niszczysz drugich. Szkodzisz twojej rodzinie, twoim dzieciom. Osłabiasz społeczeństwo, które liczy na twoją trzeźwość, zwłaszcza przy pracy”.

W bieżącym 2017 roku trwa w naszym kraju Narodowy Kongres Trzeźwości, którego centralne obchody odbędą się we wrześniu w Warszawie (http://www.kongrestrzezwosci.pl/).

I wróćmy raz jeszcze do sierpniowych skojarzeń, zachowując w tym miejscu także religijny kontekst: Drzewa rosną, krzaki rosną, trzeba znowu zrobić porządek w ogrodzie – jak co roku przecież o tej samej porze. Wiem, pamiętam, ale tym razem robię to na raty. (I tak co do sposobów, jak i co do pory roku niekoniecznie według reguł ogrodniczej sztuki, więc słów tu zapisanych lepiej nie traktować jako instruktaż). Pewnego sierpniowego dnia, a było to – co dość istotne – przed środkiem miesiąca, gdy porządkowałem trawnik przy ulicy, zagadnęła mnie sąsiadka.

– Za dwa tygodnie skończę 85 lat – mówi z uśmiechem. A trzeba dodać, że ta kobieta, choć prawie nie słyszy, „trzyma się” bardzo dobrze i widzę nieraz jak jeszcze pomaga innym. Przy tym, niemal codziennie piechotą chodzi do kościoła lub na koniec wsi, do domu, w którym wcześniej mieszkała, by nakarmić mieszkającego tam nadal kota.

– Ale kapliczka u Pana mocno zarośnięta – mówi do mnie ta moja sąsiadka. – Zawsze się modlę, gdy tędy przechodzę, ale teraz tej kapliczki już prawie nie widać…

Oczywiście coś odpowiedziałem: o zmiennej w tym roku pogodzie i o tym, że przez tę pogodę tnę krzaki na raty. Staruszka i tak tych słów nie słyszała. Na szczęście następnego dnia też nie padało, więc mogłem uiścić kolejną ogrodową ratę. Poszły w ruch elektryczne nożyce i przed 15 sierpnia Matka Boska znów była widoczna z przyległej ulicy.

Doprawdy wielka jest siła sąsiedzkiej modlitwy…


[Wojciech E. Zieliński, Kapliczka sierpniowa, "Na Rozstajach", 2017, nr 9 (305), s. 12.]

środa, 30 sierpnia 2017

Zapiski pokonkursowe (2)

Podobnie jak poprzednim razem [zob. tutaj], również w bieżącym roku miałem zaszczyt uczestniczyć w organizowanym przez Instytut Tertio Millennio Konkursie Papieskim – przewodnicząc w regionie gdańskim jego komisji finałowej, co miało miejsce w sobotę 3 czerwca b.r. w Domu Parafialnym Świętego Brunona przy Parafii Archikatedralnej pw. Trójcy Świętej w Gdańsku. Motywem wiodącym tegorocznej, XIII edycji Konkursu był „Patriotyzm Karola Wojtyły, 1920-2005”; uczestnikom zaproponowano do pisemnego opracowania następujące trzy tematy i zestawy związanych z nimi lektur:

(1) Czym – według Jana Pawła II – jest patriotyzm i w czym – Twoim zdaniem – najbardziej przejawiał się on w działaniu Papieża z Polski? (Jan Paweł II, Apel Jasnogórski z młodzieżą – Częstochowa 18 czerwca 1983; Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Kraków 2005); (2) Jakie najważniejsze wskazania dla Rodaków skierował Jan Paweł II w katechezach na temat Dekalogu, wygłoszonych podczas swej pielgrzymki do Polski w 1991 roku? (Jan Paweł II, Homilia podczas Mszy św. odprawionej przy kościele Świętego Ducha – Koszalin 1 czerwca 1991; Jan Paweł II, Msza św. w Parku Agrykola. Beatyfikacja O. Rafała Chylińskiego – Warszawa 9 czerwca 1991); (3) Jaki fragment nauczania Jana Pawła II i dlaczego uważasz za najważniejszy dla Polski A.D. 2017? (J. Poniewierski /red./, Jan Paweł II: pielgrzymki do ojczyzny 1979, 1983, 1987, 1991, 1995, 1997, 1999, 2002. Przemówienia i homilie, Kraków 2015; M. Zięba, Niezwykły pontyfikat, Kraków 1997). Z grona pięciorga finalistów naszego regionu – uczniów szkół ponadgimnazjalnych z Chojnic, Lubawy, Pelplina, Przodkowa i Starogardu Gdańskiego – jedna osoba wybrała drugi, a cztery pozostałe pierwszy z wyżej wymienionych tematów.

Paweł Łukowski napisał o roku 1991, przypominając ówczesne nauczanie Jana Pawła II, nawiązujące do treści ósmego przykazania Dekalogu: „Każdy z nas ma prawo do prawdy, dzięki której czujemy się wolni. Ważne jest natomiast, że kiedy głosimy prawdę musimy liczyć się z jej konsekwencjami oraz z tym, że musi być ona głoszona przez miłość do drugiego człowieka. Właśnie dlatego na zakończenie papież mówił nam, że czeka przed nami wielka praca nad mową jaką się posługujemy”.

Martyna Kosiedowska przywołała papieską refleksję nad imieniem „Polska”, które to imię nas, Polaków określa i zobowiązuje, a przy tym niewątpliwie kosztuje, i przypomniała, że „to jak ludzie się zachowują, oznacza też ich stosunek do kraju”: „Nie możemy się porównywać do innych narodów, ponieważ my mamy swą jedność, swój patriotyzm i godność […] nasz patriotyzm i nasza wiara łączą się ze sobą i razem tworzą jedność. […] Dzięki Janowi Pawłowi II my, w szczególności, młodzi ludzie możemy walczyć i być dumni ze swojego kraju”.

Magdalena Szczepańska napisała, że Ojciec Święty Jan Paweł II, pozostając przecież polskim patriotą, w pewnym sensie „był patriotą każdego narodu. Zawsze stawał w obronie najsłabszych i podkreślał ich jednakowe prawo do ojczyzny”. Jego wizja patriotyzmu była bowiem „pełna chrześcijańskiej koncepcji człowieka” i przekonania, że „umiłowanie ojczyzny niemożliwe jest bez pracy, szacunku dla niej i człowieka pracującego”.

Jerzy Dziemiński zakończył swoją pracę następująco: „Moim zdaniem patriotyzm u Jana Pawła II przejawiał się w umiłowaniu literatury, kultury, historii ojczyzny. Łączył się w jedną całość z miłością do ojczyzny i wiarą, która rzuca nadprzyrodzone spojrzenie na ziemskie dzieje. Postawa Papieża, działanie i słowa są dla mnie najlepszym przykładem i wzorem, z którego chcę uczyć się patriotyzmu. Bóg, honor, ojczyzna – słynna maksyma – ukazuje, że te trzy wartości łączą się w jedno i pomagają zrozumieć patriotyzm, ale także pomagają odnaleźć swoje miejsce w ojczyźnie”.

Zwycięzcą tegorocznego Konkursu Papieskiego w naszym regionie został Damian Szymański, który w swojej pracy napisał m.in.: „Żyjemy w czasach, w których pojęcie patriotyzmu i tradycyjnych wartości coraz częściej odchodzi w niepamięć. Ludziom żyje się coraz lepiej i wygodniej. Zapomina się o dziedzictwie pozostawionym nam przez poprzednie pokolenia. Zanika w nas świadomość kim jesteśmy. Wielu ludzi nazywa się Europejczykami, «obywatelami świata». Patriotyzm uważa się za sen minionych dziejów, coś zbędnego. Jednak teraz, w XXI wieku hasło to powinno być żywsze niż kiedykolwiek, zwłaszcza dlatego, że Europa wraca do epoki skrajności, podobnej do tej sprzed II wojny światowej. […] Fakt szczególnego pogłębienia kryzysu społecznego w XX wieku zauważył Jan Paweł II, który przez cały swój pontyfikat wskazywał na dialog i zrozumienie. Szukał tego, co łączy. Budował mosty. Uczył, że trzeba rozmawiać, ale przede wszystkim słuchać, co też czynił całym swoim życiem poprzez otwartość na drugiego człowieka”.

Podsumowując dla TVP3 Gdańsk konkursowe zmagania finalistów, powiedziałem: „To jest ich mocowanie się także z tą materią pojęciową, którą lepiej lub gorzej rozmaici uczestnicy konkursu też przestudiowali i o której mówili, ale to jest także jakieś mocowanie się z emocjami, związanymi z tym, o czym pisali; bo patriotyzm jednak jest zagadnieniem żywym, a w ostatnich czasach bardzo mocno też ożywianym na różnych polach”…

[Wojciech E. Zieliński, Zapiski pokonkursowe (2), "Na Rozstajach", 2017, nr 7-8 (304), s. 12.]


Relacje w mediach:

https://plus.google.com/+WojciechEdmundZieli%C5%84ski/posts/cozUmHJByGU

https://plus.google.com/+WojciechEdmundZieli%C5%84ski/posts/ahnQzFAvTdZ

sobota, 5 sierpnia 2017

Parę myśli o wychowaniu

Jak wychowywać? To pytanie zapewne interesuje każdego, kto nie ograniczając się do powtarzania lekcji doświadczonych na własnej skórze i do powielania utartych formuł podręcznikowych, problematykę wychowania podejmuje w konfrontacji z realiami życia we współczesnym mu świecie. Czy nasz świat zmienia się szybciej niż świat naszych przodków? Niewykluczone. Ale wychowanie chyba nigdy nie było łatwe – a pozostaje zapewne tym trudniejsze, im bardziej chce być odpowiedzialne. Celowe wydaje się więc dostrzeganie tych elementów współczesnego doświadczenia społecznego, których uwzględnianie w wychowaniu potrzebne jest nie mniej niż uwzględnianie tego, co wiadome od zawsze i niesione z pokolenia na pokolenie.

Jednym z istotnych elementów doświadczenia współczesnego człowieka jest zauważalny na rozmaitych płaszczyznach życia społecznego zanik postawy serio. Tak wiele wokół pozostaje „na niby”, że można by pomyśleć, iż dla wielu całe życie jest żartem. Wydaje się, że w takiej sytuacji, przestrzeni wychowawczej – być może, wbrew pozorom i rozlicznym obawom – wskazana jest, a może wręcz konieczna, rozsądna doza akceptacji owej nie-powagi, owej postawy non-serio, panoszącej się wokół. Wszak jeśli rozmaite wartości uznajemy za stale i niezmiennie ważne, to zarazem przyznać musimy, iż odrobina żartu, a może nawet ironii wobec nich, ich statusu przecież nie zmieni. Wychowanek zaś tej akceptacji (dla) żartu, czy ironii, i tak prędzej czy później doświadczy – w szkole, na podwórku, czy gdziekolwiek indziej. Jeśli natomiast zabraknie jej w domu, jeśli dom w sprawach wartości zawsze będzie tylko sztywny i poważny, to dziecko wyjdzie z niego na zewnątrz chyba nie najlepiej do życia w tym dzisiejszym świecie przygotowane. Innymi słowy, szacunek dla wartości, które ukształtowały naszą kulturę i nas jako rodziców i wychowawców, jeśli ma stać się udziałem także naszych dzieci, winien być szacunkiem bez wątpienia poważnym w swej istocie. Ale to wcale nie znaczy, że ma być szacunkiem pochmurnym w swych przejawach. Jako wychowawcy nie powinniśmy chyba przypominać tych, którzy przybierają wygląd ponury, by pokazać innym wagę swych (tu: wychowawczych) uczynków (por. Mt 6, 16).

Innym istotnym elementem naszego doświadczenia społecznego, którego uwzględnienia w wychowaniu domaga się przytomne działanie w świecie współczesnym, jest trudna kwestia wolności. Wolność stała się bowiem absolutną wręcz wartością kultury współczesnej. Ostrej krytyce poddawane jest wszystko, co ją krępuje – każdy głos, który ośmiela się wskazywać jej ograniczenia. Głosem poważnym, który brzmi donośnie, który jednak nie ma mocy sprawczej, by bezpośrednio ucieleśniać to, co werbalizuje, jest głos mówiący o zależności wolności od prawdy: tam gdzie nie ma prawdy, nie ma wolności (por. Jan Paweł II, Veritatis splendor, 34 i in.). To są słowa na tyle duże, że można na nich wznosić – i wznosi się – rozmaite gmachy; między innymi teorii i praktyki wychowania. Ale takie budowanie, wznoszenie na takim fundamencie jest udziałem jedynie niektórych. Czyż nie łatwiej bowiem myśleć bardziej zwyczajnie: że wolność to po prostu brak skrępowania, niekoniecznie zaś wybór dobra dokonywany w blasku prawdy!? A jeśli tak jest, że dominuje raczej owo praktyczno-potoczne ujęcie wolności, dalekie od jej filozoficznie ugruntowanej wykładni, to uczciwość intelektualna wymaga od współczesnego wychowawcy, by w procesie wychowania wychodził od tego podstawowego, właśnie potocznego doświadczenia. Działanie wychowawcze, które nie uwzględnia tego elementu swobodnego rozumienia wolności, zdaje się popadać w sferę myślenia życzeniowego. Takie myślenie natomiast – odsuwając niezbędny w wychowaniu realizm – opóźnia afirmację zmian zachodzących wokół i pod dużym znakiem zapytania stawia możliwość osiągnięcia założonych, faktycznie pożądanych wychowawczo celów.

Przytomne działanie w świecie współczesnym domaga się realizmu w procesie wychowania, unikania myślenia życzeniowego, dostrzegania wielu aspektów doświadczenia wolności. Domaga się także racjonalnego szacunku dla wartości – takiego, który w swej powadze nie wyklucza odrobiny szaleństwa. Aksjologicznie samoświadome działanie wychowawcy domaga się wreszcie jego dystansu do samego siebie. Wszak, aby wychowywać, nie wystarczy mieć rację. Przede wszystkim trzeba kochać! A miłość nie sprowadza się przecież do fascynacji i zauroczenia swoim przedmiotem – sprawdza się dopiero w godzinie próby, która zawsze dotyczy obu stron jej relacji.

[Wojciech E. Zieliński, Parę myśli o wychowaniu, "Na Rozstajach", 2017, nr 6 (303), s. 12.]

Zob. także tutaj.

sobota, 27 sierpnia 2016

Zapiski pokonkursowe

W sobotę 14 maja 2016 r. w Ratuszu Głównego Miasta w Gdańsku miałem przyjemność i zaszczyt przewodniczyć komisji finałowej XII Edycji Konkursu Papieskiego 2016. Tytuł edycji –„Moje Westerplatte” – nawiązywał do słów św. Jana Pawła II, wypowiedzianych 12 czerwca 1987 r. w homilii na Westerplatte. Wówczas Papież mówił:

„Każdy z Was, młodzi Przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować. Wreszcie, jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych”.

Konkurs Papieski – informuje Organizator na stronie internetowej (http://konkurspapieski.pl/) – „to największy w Polsce konkurs dotyczący wiedzy o życiu i nauczaniu Jana Pawła II. Projekt ten realizowany przez Instytut Tertio Milennio od przeszło 12 lat, z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością wśród młodzieży. Głównym celem tej inicjatywy jest rozpowszechnianie bogactwa myśli i czynu papieża Jana Pawła II wśród młodzieży szkół ponadgimnazjalnych. Konkurs Papieski kształtuje twórcze myślenie, stwarza możliwość skonfrontowania własnych przekonań z przesłaniem papieża Polaka. Jest więc zaproszeniem do rozpoczęcia głębszych studiów nad myślą Jana Pawła II oraz pogłębiania wiedzy z zakresu katolickiej nauki społecznej”.

Do finału w regionie gdańskim zakwalifikowało się pięć osób – uczniów z Działdowa, Pelplina, Starogardu Gdańskiego i Gdańska. Ich ostatnim konkursowym zadaniem była obrona esejów, napisanych na jeden z wybranych tematów. Troje autorów odpowiadało na pytanie Czym w swej istocie – według Jana Pawła II – jest ojcostwo?, dwoje zaś – na pytanie Jaki – według Jana Pawła II – jest sens ludzkiego cierpienia? Poniżej zamieszczam parę uwag wypisanych z prac finalistów.

„Ogromną wartość ma doświadczenie cierpienia ofiarowanego za drugiego człowieka. W szpitalach, domach opieki i hospicjach nieraz marnuje się tak wiele łask, które mogłyby zasilić skarbiec Kościoła. Wielu ludzi cierpiąc złorzeczy i przeklina, a krzyż dźwigany z Chrystusem jest lżejszy. Są też matki, które niewypowiedziany ból rodzenia ofiarowują w intencji przychodzącego na świat dziecka. […] Podkreślając niewinność Hioba i zdanie się na wolę Boga, Karol Wojtyła dodawał swoim współczesnym otuchy i nadziei, że Bóg, dopuszczając zło jako konsekwencję wolnej woli człowieka, jest zawsze obecny w jego cierpieniu i nie pozostawia w samotności” (Paweł Wiecki). „Bólu i cierpienia nie można zdefiniować i określić, ponieważ każdy człowiek cierpi inaczej. Na świecie cierpienie i ból towarzyszą ludziom od zawsze i choć człowiek jest świadomy, że taki stan przybliża go do Boga, to z ludzkiego punktu widzenia jest przerażający. […] Powinniśmy przypatrywać się cierpiącemu Chrystusowi i uczyć się od niego pokory i cichości. […] Sensu ludzkiego cierpienia nie zrozumiemy do końca, jeżeli nie oddamy się całkowicie Bożej miłości i nie odnajdziemy jego źródła w Krzyżu Chrystusa” (Angelika Żmijewska).

„W adhortacji Familiaris consortio Jan Paweł II podkreśla, że «miejsce i zadania ojca w rodzinie i dla rodziny mają wagę jedyną i niezastąpioną». Do tych słów ośmieliłbym się dodać twierdzenie: aby uzdrowić współczesną rodzinę, zwłaszcza rodzinę polską, trzeba przywrócić autorytet ojca w rodzinie. Brak autorytetu utrudnia, a niekiedy wręcz uniemożliwia mężczyźnie spełnienie jego roli jako męża i ojca, a przede wszystkim przekreśla funkcję wychowawczą ojca wobec dzieci. Jest to jedna z podstawowych przyczyn utraty tożsamości przez współczesnego mężczyznę” (Jerzy Dziemiński). „Konkludując, […]. Po pierwsze, za przykładem św. Józefa, ojcowie powinni złożyć z siebie bezinteresowny dar, ofiarować dzieciom swe życie oraz pracę, a także zadbać o ich bezpieczeństwo. Po drugie, muszą oni przykładem swojego życia, nauczyć dzieci podstawowych wartości i miłości do Pana Boga. W końcu po trzecie, ale i najważniejsze: ojcowie zobowiązani są do obdarowywania swego potomstwa miłością, która (tak jak wszystko) pochodzi od Boga. Krótko, ale też mniej serio mówiąc, każdy tata powinien zrobić wszystko, aby pewnego dnia nie dostać od swojej żony SMS-a o tej samej treści, co ojciec z pewnego dowcipu: «Odbierz dziecko z przedszkola. Ono samo Cię rozpozna»” (Katarzyna Lewicka).

Zwyciężczynią Konkursu w regionie Gdańskim została Justyna Kubat, która swój esej rozpoczęła słowami: „Ojcostwo. W czasach, w których obecnie żyjemy, to słowo najczęściej pojawia się w kontekście przeprowadzania testów DNA mających na celu ustalenie, czy wskazany przez kobietę mężczyzna jest rodzicem danego dziecka”…

[Wojciech E. Zieliński, Zapiski pokonkursowe, "Na Rozstajach", 2016, nr 7-8 (293), s. 12.]


Relacje prasowe:

http://gdansk.gosc.pl/doc/3155640.Specjalisci-od-papieza-Polaka

http://gdansk.gosc.pl/gal/pokaz/3155837.Final-XII-Konkursu-Papieskiego-w-Gdansku