wtorek, 31 maja 2016

poniedziałek, 30 maja 2016

piątek, 27 maja 2016

O wierze chrześcijan

Do przeczytania tej niewielkiej książeczki – Carlo Maria Martini, Bóg ukryty. Medytacje o całunie, przeł. J. Zychowicz, Kraków 2013 – zachęciła mnie córka. Było to już ponad rok temu, jednak do systematycznej lektury usiadłem dopiero stosunkowo niedawno, w okresie Świąt Wielkanocnych. Praca niewielkiego formatu liczy niecałe 80 stron tekstu. W części początkowej znajduje się przedmowa oraz krótkie, modlitewne rozważanie Raniero Cantalamessy OFMCap, w części końcowej zaś – fragmenty pism mistyków karmelitańskich: św. Jana od Krzyża, św. Teresy od Dzieciątka Jezus i bł. Elżbiety od Trójcy Świętej. Część zasadniczą stanowi tytułowe rozważanie autorstwa włoskiego jezuity, arcybiskupa Mediolanu (w latach 1979-2002) i kardynała, zmarłego w roku 2012.

Zainteresowanych zachęcam, by Medytacje przestudiowali po swojemu. W moim przypadku, jak zwykle, lekturze towarzyszyło zaznaczanie wybranych fragmentów, jako szczególnie – moim zdaniem lub dla mnie – istotnych. Uwagi zamieszczone poniżej są nawiązaniem do niektórych zaznaczeń – nie zdają sprawy z treści całej książki, którą rozpatrywać można przecież pod wieloma kątami, lecz koncentrują się na wybranym jej wątku. Wątek ów można ująć w postaci pytania: Co potrafią chrześcijanie – a czego być może nie potrafią inni – chociażby, gdy idzie o ich doświadczanie życia w nieraz nieprzyjaznym świecie i o ich wewnętrzne przeżywanie wiary?

Lektura Medytacji pozwala przypomnieć, że chrześcijanie potrafią kierować się w życiu światłem wiary i głosem serca wolnego od egoizmu; kontemplują przy tym Boga, którego drogi bywają nieodgadnione, lecz którego świat jest w swej istocie niedostępny dla zła. Szukając Boga przez wiarę i miłość, potrafią korzystać z posiadania dóbr niższego rzędu, lecz traktują je zawsze ze stosownym dystansem.

Chrześcijanie potrafią znosić niesprawiedliwość w dążeniu do sprawiedliwości – także w obliczu przeciwności losu i złej woli bliźnich potrafią trwać w wierze i zaufaniu, jakby na własne oczy widzieli Niewidzialnego (por. Hbr 11, 27), i nieraz tym bardziej wierzą w moc Bożej miłości, im bardziej są przez życie i ludzi doświadczani. Potrafią „przeżywać każde doświadczenie, w tym także doświadczenie cierpienia i skrajnej bezsilności, z wiarą w to, że miłosierna miłość Boga zwycięża wszelkie ubóstwo, wszelkie ograniczenia, wszelką pokusę rozpaczy”. Będąc nieraz wzgardzonymi i odepchniętymi przez ludzi, i wyglądając na zdeptanych i chłostanych przez samego Boga, potrafią przebaczać swoim oprawcom i obojętnym widzom swych cierpień. Wierzą mocy Bożej kryjącej się też w bezbronności.

Charakterystyczna dla chrześcijan cichość i pokora serca, oraz akceptacja krzyża tak w codziennym życiu, jak i w jego egzystencjalnej całości – bywają nieznośne dla innych, pragnących bieżącej chwały i doczesnego powodzenia wśród ludzi. Bóg zdaje się wówczas jakby na przekór ukrywać. To ukrycie Boga nie oznacza jednak Jego nieobecności. Chrześcijanie wszak wiedzą, że Bóg przemawia także twarzą człowieka naznaczoną łzami i cierpieniem, i że kryje się nieraz pod osłoną uniżenia, upokorzenia i klęski. Swoista „dialektyka ukrycia i objawienia się, niepokoju i ufności, lęku przed śmiercią i radości ze zmartwychwstania” znamionuje całą drogę życia człowieka wierzącego.

Chrześcijanie swoim życiem potrafią świadczyć o Tym, „którego torturowano i zamęczono na śmierć”, gdy własne życie za bliźnich oddawał z miłości. Czyniąc Chrystusa zasadą własnego życia, rozumienia jego sensu i relacji z innymi, potrafią kierować się bezinteresownością, która daje pierwszeństwo miłości i przebaczeniu w relacjach z bliźnimi. I także wówczas, gdy nie czerpią pociechy z wiary, potrafią przecież spełniać jej uczynki – potrafią używać poświęcenia i miłości do pokonywania barier stawianych czynieniu dobra w świecie, w którym przyszło im żyć.

Jednak niejednokrotnie doświadczeniem chrześcijan staje się w ich wierze także przeżywanie ciemności, które wręcz zdają się z ich życia szydzić. Przebyć wówczas samotnie mroczny tunel wiary, aby zobaczyć, czym są jego czernie, to zadanie, którego wykonania chyba uniknąć nie sposób.

[Wojciech E. Zieliński, O wierze chrześcijan, "Na Rozstajach", 2016, nr 5 (291), s. 6.]

Zobacz także: Z Listu do Diogneta.

poniedziałek, 23 maja 2016

Kiedy mamy dwa złe wyjścia, trzeba

szukać trzeciego. Ten świat jest Boży i nie ma w nim sytuacji bez dobrego wyjścia. Owszem, nieraz jest to wyjście trudne, ale na pewno opłaca się go szukać. (Verbinum, komentarz do Mk 10, 1-12)

czwartek, 12 maja 2016

Co począć, gdy rzetelna praca

nie przynosi oczekiwanego powodzenia? Czy, jak niektórzy, wypraszać je na kolanach? Czy, jak inni, rozpychać się łokciami? Wszak pozycja kolanowo-łokciowa już niejedną zapewniła karierę…