sobota, 31 sierpnia 2013

O Bogu myślę

że Miłością będąc (por. 1 J 4, 8), miłość uwiecznia wśród kochających i tym ją w wieczności daje, którzy za życia jej nie doświadczyli…

wtorek, 27 sierpnia 2013

Trudno myśleć o dialogu

„W rozdziale ostatnim, dziesiątym, autor pisze o niewspółmierności koncepcji antropologiczno-pedagogicznych personalizmu i postmodernizmu. Czytamy tu m.in. o braku związków semantycznych obu filozofii w rozumieniu i interpretowaniu takich pojęć jak: człowiek, osoba, wolność czy wychowanie. W obu nurtach funkcjonują one w odmiennych, często przeciwstawnych znaczeniach. Sprawia to – reasumuje Cichosz – iż «niemożliwe jest skonstruowanie metajęzyka, który mógłby służyć budowaniu dialogu pomiędzy filozofią chrześcijańską a kulturą ponowoczesną» (s. 214, 219). Problem polega na tym, iż teza ta, jak się zdaje, nie ma wystarczającego uzasadnienia w książce.
Autor przekonuje jednak: «aprioryczna konstrukcja personalizmu i złożona (niejasna) metodologia postmodernizmu nie mogą podjąć z sobą bezpośredniego dialogu. Postmodernistyczne tradycje, na przykład: fenomenologia (świat przeżywany), hermeneutyka, marksizm powodują, iż filozofia kultury ponowoczesnej jest wewnętrznie heterogeniczna (niezbyt spójna) i z założenia antyfundamentalistyczna. Jakkolwiek pojmowany aprioryzm będzie więc kłócił się z metodologią ‘naukowego postmodernizmu’» (s. 217). Uważny czytelnik ma jednak wątpliwości; nie tylko terminologicznej natury: czy «złożona» to znaczy «niejasna»?; czy «heterogeniczna» to znaczy «niezbyt spójna»?; co to jest «naukowy postmodernizm»?; czy interpretowanie «postmodernistycznych tradycji» nie jest tu aby nazbyt swobodne i czy nie zaciągnie nas za chwilę do średniowiecza i starożytności?; czy nadanie personalizmowi jednoznacznej etykiety aprioryzmu – a także «jednoznaczności», «systemowości» i «zdecydowanej określoności» (s. 182) – dobrze mu służy w postmodernistycznym klimacie intelektualnym?
Wydaje się, że im bliżej końca lektury recenzowanej pracy, tym więcej w niej emocji autora; tym mniejszy jego racjonalny dystans do omawianych kwestii. Postmodernizm – pisze Wojciech Cichosz – «odrywa zatem człowieka od Boga i całkowicie wyzwala osobę od wszelkiej religii. Znosi tym samym obiektywny i uniwersalny świat wartości, moralności i powinności» (s. 218). Czy to oznacza koniec dyskusji? Chyba tak. Niemożliwość dialogu personalizmu z postmodernizmem rzuca się w oczy. Tylko, czy w recenzowanej pracy jawi się ona jako wynik, czy jako założenie przeprowadzonej w książce analizy obu filozofii? Niestety, wiele przemawia za drugą z tych możliwości. Jak inaczej bowiem potraktować stwierdzenie autora, iż «prowadząc jakąkolwiek dyskusję z filozofią chrześcijańską nie można zapominać, że człowiek swój ostateczny sens ma tylko w wymiarze transcendentnym, tylko w ukierunkowaniu na Kogoś, kto Sam przerasta świat, jako Pełnia Bytu Osobowego» (s. 217-218). Owszem, postmodernizm nie może tego zapomnieć, bo nie można zapomnieć czegoś, czego się nie przyjęło. A takiego właśnie «ostatecznego sensu» ludzkiego bytu postmodernizm nie przyjmuje; co w swojej książce autor wielokrotnie podkreśla. A zatem owa wskazywana przez Cichosza niemożliwość skonstruowania metajęzyka, jako płaszczyzny porozumienia personalizmu i postmodernizmu m.in. w kwestii wychowania, jawi się jako konsekwencja apriorycznego wykluczenia drugiego z wymienionych języków przez pierwszy z nich. W tym sensie zrozumiały staje się także tytuł książki. Trudno myśleć o dialogu posługując się terminem «prowokacja»”.

Więcej w: Wojciech Zieliński, Rec.: Wojciech Cichosz, Wychowanie chrześcijańskie wobec postmodernistycznej prowokacji, Gdańsk 2001; „Universitas Gedanensis”, R. 13, 2001, nr 2 (24), s. 153-158.

sobota, 17 sierpnia 2013

Pokupni

Nie brak zaiste pracowników nauki, którzy podejmują jakąś problematykę nie dlatego, że mają na jej temat coś ważnego do powiedzenia, lecz wyłącznie dlatego, że stała się ona akurat pokupna. […] Wystarczy zresztą, by na jakimkolwiek polu pojawiła się nadzieja na „zaistnienie” na rynku, a możemy być pewni, że nie zabraknie „specjalistów”. (Jerzy Szacki)

środa, 7 sierpnia 2013

Ze swoim sumieniem

Niezależnie od tego, czy jest się pielęgniarką, aktorem, biznesmenem czy sprzedawcą, powinno się postępować zgodnie ze swoim sumieniem i angażować się w życie publiczne jako obywatel, starając się walczyć o zachowanie określonych wartości. (Jerzy Zelnik)