Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bauman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bauman. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 stycznia 2021

Kilka myśli i skojarzeń w nawiązaniu do dyskusji o treści wybranych lektur

Szczęście

Prostytucja

Płynność

Przemoc

Psychopaci i inni

Dyskusja do kitu


😊

sobota, 11 stycznia 2014

Z mojego listu do Profesora Filozofii

Jest mi niezmiernie miło – mimo ‘druzgocącej’ krytyki, jakiej z Pańskiej strony doświadczam – że zechciał Pan mój artykuł [Bocheńskiego zachęta do filozofii politycznej niepoprawności, „Filo-Sofija”, Rok XIII, 2013, nr 2 (21), s. 187-208] przeczytać i kilka uwag na jego temat w liście do mnie napisać. Dziękuję!

W paru słowach odpowiem, przewidując, że to, co niżej napiszę, chyba nie będzie dla Pana satysfakcjonujące.

Pisze Pan: “Przypuszczam, że jestem Pańskim antybohaterem filozoficznym, filozofem samym w sobie, odległym od praktyki społecznej i zajmującym się jakimiś tam problemami analitycznymi a nie kimś, kto reprezentuje filozofię znaczącą moralnie. Nie wiem, jak Pan ocenia moje prace na temat filozofii polskiej, ale nie zdziwię się, gdy zostaną one ocenione jako nastawione na poklask, karierę itp.”; a potem jeszcze: “Sam jestem filozofem analitycznym i rozważam te problemy, jakie należą do jej kanonu i w sposób przyjęty na całym świecie(trudno, niech Pan to uznaje za zaściankowość)”.

Otóż, nic z tych rzeczy. Nie jest Pan moim antybohaterem filozoficznym, a Pańskiej twórczości nie uważam za zaściankową. Ale podobny jest mój stosunek również do innych autorów. Ja chyba nie mam takowych ‘antybohaterów’, a w każdym razie nic mi nie wiadomo o tym, abym takowych miał. Zaś co do ew. podejrzeń o zaściankowość?.. Cóż, samoukiem będąc, nie zdobyłem – i zapewne już nie zdobędę – kwalifikacji pozwalających mi na takie generalizacje, etykietowanie itp. Ale mam też w tej sprawie bardziej sprecyzowany ‘program’, który wyraziłem między innymi tutaj: http://wojciechzielinski.blogspot.com/2012/03/gdyby-ktos-mnie-zapyta2.html.

Pisze Pan: “Źle Pan wybrał swój wzór. Bocheński był filozofem w sobie w Pańskim rozumieniu. Wystarczy poczytać jego prace z historii logiki i filozofii teoretycznej. Temu nie przeczą jego prace sowietologiczne i rola w sowietologii. A "Sto zabobonów" traktował jako żart filozoficzny, sam mi to kilka razy powiedział. Ma Pan oczywiście prawo do prześwietlania filozofii polskiej fragmentami ze "Stu zabobonów", ale przypuszczam, że sam Bocheński byłby szczerze ubawiony taką metodą”.

Być może. Ale to zdaje się potwierdzać tezę, którą nie raz słyszałem, że ‘filozofia to nie żarty'. Jeśli Bocheński zażartował sobie pisząc o zabobonach, to dostarczył pożywki dla ich pomnażania…

Pisze Pan: “Niezależnie od tego, co jest podstawą Pańskiej diagnozy, "Sto zabobonów" czy jakiś inny pamflet w tym rodzaju, nie znalazłem w Pana tekście ani jednego (dosłownie!) przykładu, czym filozof znaczący moralnie miałby się zajmować, aby jego dokonania były pożyteczne dla zwykłych ludzi”.

Cóż, zamiarem moim nie było wskazywanie komukolwiek jakiegoś ‘właściwego’, ‘pożytecznego’ itp., faktycznego, czy przykładowego, zajęcia, przedmiotu zainteresowania itp. – wszak z jakiej racji miałbym coś takiego robić – a jedynie owo (cyt. z art.): “przyjrzenie się niektórym, poczynionym przez Józefa Bocheńskiego, słownikowym opisom zabobonów pod kątem tego, jakie może być ich metafilozoficzne znaczenie dla społecznej samowiedzy działającego dziś w naszym kraju filozofa” (s. 188). W trzeciej części artykułu, dokonując “interesownego wyboru z lekcji Bocheńskiego” (s. 200), sformułowałem siedem wezwań opisujących łącznie pożądaną, moim zdaniem, postawę. I tylko tyle. Ale oczywiście nie trzeba zgadzać się ze mną.

Pisze Pan: “Wydaje mi się, że Pan po prostu nie rozumie tego, czym jest filozofia jako profesja. Sam jestem filozofem analitycznym i rozważam te problemy, jakie należą do jej kanonu i w sposób przyjęty na całym świecie(trudno, niech Pan to uznaje za zaściankowość). Nie uważam, że każdy filozof ma być analitykiem i nie mam nic przeciwko uprawianiu fenomenologii, strukturalizmu itd. Jeśli nie zgadzam się z Baumanem, Gadaczem czy kimkolwiek innym i decyduję się na publiczną polemikę, staram się uzasadnić, dlaczego mam takie a nie inne zdanie. Tak w filozofii było zawsze i chyba niewiele zmieni się w obliczalnej przyszłości. Pan natomiast zastępuje filozofię metafilozoficznymi kondemnacjami i narzekaniami. O ile mogłem się zorientować, nie jest Pan filozofem z wykształcenia. To nie zarzut, ale konstatacja. Jest tak, że każdy nosi w plecaku filozoficzną buławę, ale nie każdy rozumie, że to niekoniecznie wystarcza do refleksji przekraczającej zwyczajną amatorszczyznę. Proszę nie rozumieć tego jako wezwania do poniechania swoich filozoficznych wycieczek. Proszę jednak pamiętać o dość przenikliwej uwadze Leca "Każdy powinien znać swoje miejsce. Koń bez ułana jest zawsze koniem, ułan bez konia jest tylko człowiekiem".”

Przyznaję, że być może po prostu nie rozumiem tego, czym jest filozofia jako profesja. Wcześniej zaś przyznałem się do samouctwa i bardzo ograniczonych kompetencji. A dodam jeszcze, że środowisko, w którym się obracam ma chyba ‘na mnie alergię’ i chętnie nie przyznaje się do mnie – dla filozofów nie jestem więc filozofem, dla socjologów socjologiem itd. (napisałem o tym m.in. w artykule pt. Czy Tatarkiewicz jest do szczęścia jeszcze komuś potrzebny? Spojrzenie z perspektywy filozofii bardzo praktycznej, „Filo-Sofija”, Rok XI, 2011, nr 2-3 (13-14), s. 675-688 – link: http://www.filo-sofija.pl/index.php/czasopismo/article/view/354). …A mimo tego wszystkiego, nie widzę powodów, by czekać na czyjąkolwiek zgodę na mówienie lub pisanie tego, co myślę. Kto nie chce, niech nie słucha, niech nie czyta, niech nie drukuje itd. Jeśli swoimi tekstami daję wyraz, nieznośnej dla profesjonalistów, amatorszczyzny, trudno (i zob. j.w.). To pewnie też konsekwencja własnych preferencji – wolę bowiem (tam, gdzie to uzasadnione) oryginalnych amatorów niż profesjonalnych odtwórców cudzych myśli, których wokół – mam wrażenie – dostatek. Bezproduktywnego narzekania natomiast sam nie lubię, więc Pańska uwaga o takim właśnie odbiorze mojego tekstu, zmusza mnie do lepszego przemyślenia własnych wypowiedzi na przyszłość. Zaś co do Leca, którego cenię i chętnie czytam, myślę dość przewrotnie o aforyzmie, który Pan zacytował: ułanem się bywa(ło), i chyba podobnie jest z profesjonalnym filozofowaniem. Aspiracja konsekwentnego pozostawania człowiekiem jest dla mnie bardziej kusząca…

I na koniec napisał Pan do mnie, że kilka fragmentów mojego tekstu “po prostych zmianach mogłoby z powodzeniem posłużyć za wstęp do podręcznika marksizmu wydanego w 1948 r., gdy postulowano zamianę filozofii akademickiej w coś rodzaju ideowego poradnika dla świata pracy”…

Cóż, podręcznikowych aspiracji nie miałem… A, czy postuluję jakąś zamianę?.. Obawiam się, że filozofia akademicka w jej kształcie dotychczasowym z jakichś względów ‘demontuje się’ sama. A szkoda.

Łączę wyrazy szacunku
i pozdrowienia z Gdańska

sobota, 23 listopada 2013

Z mojego listu do Absolwenta (2)

Odnośnie Baumana, konf. itd. - zob. np. tutaj:

http://socjologda.blogspot.com/2013/11/smiec-w-kulturze-za-nami-to-bya-bardzo.html
http://socjologda.blogspot.com/2013/11/smiec-w-kulturze.html
http://socjologda.blogspot.com/

- mamy mozaikę postaw, więc u jednych niesmak, dla innych powód do dumy (jak wyżej napisano w jednym z komentarzy)... Sam kiedyś pisałem analizę etycznych propozycji Baumana (Status etyki w kulturze ponowoczesnej. Analiza propozycji Zygmunta Baumana, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2001), z nadzieją (może naiwnie wynikającą z tego, że byłem człowiekiem 'z ulicy', niepracującym na uczelni), że książka również nieco dyskusji wywoła. Po latach 'obracania się w środowisku' myślę, że niektórzy ją zignorowali, właśnie dlatego, że pisałem o Baumanie, a niektórzy inni dlatego, że pisałem o nim krytycznie. (Ale niewykluczone, że to po prostu słaba książka a powyższe wątpliwości to tylko wyraz mojej megalomanii).

Odnośnie dalszych cennych Pańskich uwag myślę, cóż, festiwal hipokryzji trwa i sięga także wspomnianych nominacji do pokojowej nagrody Nobla. Ale to chyba nic nowego, tyle, że dzisiaj doświadczanie tego 'festiwalu' ma charakter globalny. I chyba jest tak, niestety, że również na uniwersytetach 'historię piszą zwycięzcy', co oczywiście co do zasady niewiele ma wspólnego z przybliżaniem się do prawdy o przedmiocie dyskusji (nie wspominając już o idei uniwersytetu, o której mówił chociażby Twardowski czy wcześniej Newman). Definiując coś mianem 'oszołomstwa' lub 'ciemnogrodu' oczyszcza się pole dla dyskusji kulturalnej, toczonej zdaniem definiujących, na właściwym poziomie. 'Śmieć w kulturze' to przecież fraza wiele znacząca!

poniedziałek, 23 września 2013

Zaczarowanie

„Zdaniem Baumana «zaczarowanie» nowoczesne, polegające na nieufności wobec ludzkiej spontaniczności moralnej, zostało teraz zastąpione zaczarowaniem ponowoczesnym – nieufnością wobec wyrachowanego rozumu. Czy nie można tu podać jeszcze jednej analogii? Mianowicie, czy podobną do nowoczesnej, iluzorycznej ambicji budowania moralności na podstawie uniwersalnego kodeksu etycznego, nie jest ponowoczesna (iluzoryczna?) ambicja budowania moralności społecznej na ludzkiej spontaniczności, impulsywności moralnej? Czy, innymi słowy, wiara w moralność nie podlegającą kodyfikacji nie jest warta równie wiele (równie mało?) co wiara w moralność uniwersalnie skodyfikowaną? To kolejne pytania, które, moim zdaniem, na razie pozostają bez odpowiedzi”.

Więcej w: Wojciech Zieliński, Recenzja: [Zygmunt Bauman, Etyka ponowoczesna, przeł. J. Bauman, J. Tokarska-Bakir, Warszawa 1996], „Universitas Gedanensis”, R. 9, 1997, nr 1-2 (16-17), s. 183-190.

środa, 18 września 2013

W dobie fragmentaryzacji życia społecznego

„bardzo ważne jest odnalezienie płaszczyzny i metod dialogu, pozwalających z doświadczenia wielokulturowości czerpać to, co bez wątpienia w nim tkwi: wartości wspólne, ogólnoludzkie, w swym rdzeniu – nie podlegające fragmentaryzacji, choć zewnętrznie wyraźnie sfragmentaryzowane; wartości, które kiedyś – być może – wydawały się w pełni, raz na zawsze już rozpoznane, a które dziś – z pewnością – wymagają dogłębnej reinterpretacji. Świat w jedynej formie w jakiej on dla ludzi istnieje to świat jako doświadczenie, świat przez ludzi przeżywany, będący – zdaniem Baumana – «humanistyki domem ojczystym». To jeden świat, choć tak zróżnicowany; jeden, a więc dający podstawę porozumienia, ale z racji swego zróżnicowania wymagający udziału intelektualistów-tłumaczy. Dziś ich rolą jest «nie cenzorem być zdrowego rozsądku, lecz życzliwym partnerem», mają oni «nie pouczać, lecz rozmawiać». Jednakże rola intelektualistów szybko, jak sądzę, wyczerpałaby się, gdyby mieli oni jedynie tłumaczyć «odmienne doświadczanie świata», nie próbując zarazem twórczo towarzyszyć próbom interpretacji tego doświadczenia, zmierzającym ku porozumieniu wokół wspólnych wartości. Wszak dialog toczy się tam, gdzie rozmówcy mają coś do powiedzenia, a zarazem otwarci są na przyjęcie wartościowych treści od swego partnera. Obsługa takiego dialogu – zadanie współczesnych intelektualistów-tłumaczy – bez wątpienia ogromnie zobowiązuje”.

Więcej w: Wojciech Zieliński, Humanista w ponowoczesnym świecie, recenzja: [Zygmunt Bauman, Roman Kubicki, Anna Zeidler-Janiszewska, Humanista w ponowoczesnym świecie. Rozmowy o sztuce życia, nauce, życiu sztuki i innych sprawach, Poznań 1997], „Przegląd Humanistyczny”, R. 42, 1998, nr 4 (349), s. 159-162.

poniedziałek, 1 października 2012

Zwieńczenie

Zygmunt Bauman / występujący w ramach inicjatywy śp. Józefa Życińskiego / przed starciem „Gazety Wyborczej” z „Polityką” na temat wiary i niewiary Polaków / na IV Kongresie Kultury Chrześcijańskiej w Lublinie.

poniedziałek, 21 marca 2011

O patriotyzmie

Dlaczego patriotyzm staje się przedmiotem sporu we współczesnej Polsce?
Patriotyzm jako postawa umiarkowana – wyraz miłości do własnej ojczyzny, szanującej analogiczne postawy osób i zbiorowości przynależnych do innych ojczyzn – nie podoba się ani nacjonalistom, ani kosmopolitom. Dla pierwszych jest nie dość żarliwy, a dla drugich pozostaje zaściankowy, moherowy i ciemny. O spór w tej sytuacji nietrudno.
Ale na postawione pytanie można spojrzeć także nieco inaczej. Współczesna Polska zapewne nie jest tylko dwubiegunowa, ale wydaje się, że niektóre proste kategorie analityczne dobrze służą rozeznaniu jej obecnej sytuacji. Mam tu na myśli między innymi wykorzystanie rozróżnienia zaproponowanego przez Zygmunta Baumana, socjologa i filozofa kultury. Elastyczni to ci, którzy dysponują wystarczającym kapitałem, by przenosić się z miejsca na miejsce i nie wiązać własnych planów życiowych z tradycyjnie pojętą ziemią ojców. Są jednak także inni, przygwożdżeni, a więc ci, którzy nawet gdyby chcieli miejsce swego życia i pracy zmienić, nie mogą tego zrobić, bo nie mają dostatecznych środków. Spór o patriotyzm we współczesnej Polsce to między innymi spór o dopuszczalne granice politycznej elastyczności i o ewentualne walory miejsca przygwożdżenia. Niemożność wyrwania się z określonego ulokowania nie dla wszystkich przecież jest powodem frustracji. Przeciwnie, w wielu przypadkach stanowi podstawę twórczego rozwoju rozmaitych dóbr będących pod ręką”.

Więcej w: Wojciech Zieliński, O patriotyzmie…, w odpowiedzi na pytania Gimnazjalisty, ucznia III klasy Gimnazjum im. Mikołaja Kopernika w Ryjewie, środa, 9 lutego 2011 r. (materiał niepublikowany).