poniedziałek, 3 maja 2021

Chwal Ciełąki, Majowaju!

– proszę, dnia trzeciego, w maju.

Zapytany o transhumanizm, odpowiedziałem

Na transhumanizm można spojrzeć co najmniej dwojako. Z jednej strony jest to pewien trend myślowy, charakterystyczny dla kilku ostatnich dziesięcioleci, a więc czasu, w którym nastąpiło gwałtowne przyspieszenie zastosowań wiedzy naukowej w rozwoju i użytkowaniu wysokich technologii, w tym zwłaszcza technologii informacyjnych i komunikacyjnych. Ujmowany w ten sposób, transhumanizm kusi swoją interpretacyjną adekwatnością – sugeruje rychłe nadejście nieuchronnego uskoku / przeskoku / wyskoku człowieka i człowieczeństwa w przestrzeń jego własnego wytworu, wespół z wyobrażeniem, że będzie to stanowiło nie tylko radykalną zmianę miejsca ludzkiego bytowania, ale także konstytutywną zmianę samego bytującego podmiotu. Z drugiej strony, jeśli na transhumanizm spojrzymy szerzej, dostrzeżemy w nim zjawisko o charakterze procesu permanentnego – trwającego od zarania ludzkości, choć nazwanego jako takie dopiero w stosunkowo niedawnym czasie. Tak rozumiany transhumanizm jest procesem permanentnego przekraczania bieżącego status quo człowieka – ciągłym przechodzeniem do kolejnych stadiów jego rozwoju, kumulujących dotychczasowe jego zasoby i możliwości oddziaływania na otoczenie i środowisko, w którym żyje. Przykładowo, by odwołać się jedynie do względnie dawnej przeszłości, wynalezienie druku i skonstruowanie maszyny parowej można traktować jako te przełomowe „chwile” w dziejach, w których dawny człowiek przestał istnieć. Chwila, w której znajdujemy się obecnie – w trzeciej dekadzie XXI wieku – na razie trwa…

Opublikowano w: