O uniwersytecie kilka aksjologicznych uwag natury ogólnej
- Przepisy powinny służyć ludziom, a nie ludzie przepisom; jeżeli prawo jest złe, należy je zmieniać; za bierne podporządkowywanie się złemu prawu wszyscy ponosimy odpowiedzialność w stopniu proporcjonalnym do posiadanych możliwości wpływu na zmianę prawa; oczywiście ocena jakości obowiązującego prawa nie jest jednakowa – wszak, jak to ujął jeden z mędrców europejskich, „punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia”.
- Pracownik uniwersytetu uchylający się od pracy naukowej na pewno nie powinien zajmować miejsca na stanowisku naukowo-dydaktycznym; pracownik uniwersytetu dążący do awansów za wszelką cenę nierzadko staje się nieznośny społecznie lub nieużyteczny organizacyjnie; przejawem swoistej ‘hipokryzji systemowej’ jest traktowanie osób przyjmujących postawę pośrednią wobec wyżej wymienionych według klucza oceny wyznaczanej przez porównywanie obu tych skrajności; konkluzja: zob. pkt. 1; brak krytycznej dyskusji na ten temat stanowi grzech zaniechania społeczności akademickiej.
- Aktualne pozostaje pytanie, czy uniwersytet – i jego poszczególne jednostki organizacyjne – (chce) stanowi(ć) dziś instytucję kulturotwórczą, czy jedynie spółdzielnię produkującą bezrefleksyjnych konsumentów papki rynkowej; to pytanie dotyczy zresztą także szkoły jako takiej, a ignorancja w tym zakresie skutkuje m.in. ludzkimi dramatami o różnej skali […]; na uniwersytecie bezrefleksyjnym, dehumanizującym się w imię sprawności finansowo-organizacyjnej, nie warto chyba ani pracować, ani studiować.
- Wobec postępującej dehumanizacji naszej pracy, formalizacja relacji służbowych nieuchronnie będzie stawała się coraz bardziej wyrazista, ale przy tym będzie wzrastał chyba poziom jej symetrii, dwukierunkowości; uniwersytet posiada i oczywiście, z definicji, będzie posiadał przewagę instytucjonalną nad pracownikiem; ten ostatni – wobec przedmiotowego, radykalnie sformalizowanego traktowania jego osoby – będzie miał jednak coraz większą łatwość równie formalnego egzekwowania przysługujących mu praw, w imię zasady: „brak sentymentów za brak sentymentów” […].
- Żadne realia nie usprawiedliwiają posłuszeństwa w myśleniu a każde realia mogą stanowić tło debaty społecznej na tematy aktualnie nas nurtujące; wszak to, czy uniwersytet jest miejscem także refleksji zależy przede wszystkim od nas samych; jeśli prawdą jest, że do pisania tekstów naukowych trzeba mieć ‘spokojną głowę’, to i prawdą jest chyba, że wyartykułowanie myśli, które głowę nam zaprzątają, może osiąganiu tego spokoju służyć.