Problemem jest wielka ilość i łatwa dostępność komentarzy do Słowa. Posłuchamy jednego, drugiego, trzeciego biblisty/księdza/znawcy i czujemy się zwolnieni z własnego słuchania. Jest to ogromna pokusa współczesnego Kościoła. Niech inni rozważają, ja tylko posłucham, pokiwam głową… ale niczego to nie zmieni w mojej codzienności.
https://www.pismo.swiete.pl/