chronione przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych
poniedziałek, 30 października 2023
niedziela, 29 października 2023
„Na filozofii można stracić rozum, na teologii – wiarę
a na plebanii – cnotę”. Zdanie zasłyszane. Prawdziwe?
Etykiety:
aforystycznie,
edukacja,
etyka,
filozofia,
Kościół,
moralność,
nauka,
psychologia,
religia,
socjologia,
teologia,
uniwersytet,
wiara,
wychowanie
sobota, 28 października 2023
piątek, 27 października 2023
Gdy ktoś pisze, że „prawa kobiet powinny być
zgodne z nauką, a nie z religią”, to nie wiem, czy bardziej infantylne jest jego pojęcie religii, czy pojęcie nauki.
czwartek, 26 października 2023
wtorek, 24 października 2023
poniedziałek, 23 października 2023
Licytowanie czasopism i innych publikacji naukowych pod kątem tego, które są wartościowe
a które – jako „agresywne” – na uznanie nie zasługują, pokazuje, jak wsobnym tworem stała się nauka w ostatnich latach. W dużym zakresie swego funkcjonowania zajmuje się dziś sama sobą; a to oczywiście za sprawą oddanych jej pracowników – tych „agresywnych” i tych z przeciwległego bieguna, pokornych niczym urocze cielęta.
Spory o jakość badań i naukowe poziomy uprawianej profesji jedni i drudzy okraszają zręcznym korzystaniem z systemowych pieniędzy. A ponieważ pula środków nie jest bezdenna, toczy się walka o dostępność poidła. Ci, którzy w owej walce nie uczestniczą, ale jakimś cudem z instytucji naukowych jeszcze nie wylecieli, pozostają frajerami, naukowymi nieudacznikami lub tym podobnymi. Tymczasem nauka, która pisze samą siebie, czyta samą siebie i recenzuje samą siebie, poza samą sobą niczego nie wytwarza. Przyglądają się jej potencjalni akcjonariusze, a gdy reflektują, że taka nauka nie jest dla nich i że sami nie chcą się jej, funkcjonującej w takiej wsobnej postaci, oddawać, odchodzą do innych sfer życia, ze świadomością częściowo zmarnowanego na naukę czasu. Tak rozumiem między innymi liczne odejścia studentów z uczelni już w pierwszym roku studiowania. Rezygnują ze studiów, ale nie z rozsądku.

Spory o jakość badań i naukowe poziomy uprawianej profesji jedni i drudzy okraszają zręcznym korzystaniem z systemowych pieniędzy. A ponieważ pula środków nie jest bezdenna, toczy się walka o dostępność poidła. Ci, którzy w owej walce nie uczestniczą, ale jakimś cudem z instytucji naukowych jeszcze nie wylecieli, pozostają frajerami, naukowymi nieudacznikami lub tym podobnymi. Tymczasem nauka, która pisze samą siebie, czyta samą siebie i recenzuje samą siebie, poza samą sobą niczego nie wytwarza. Przyglądają się jej potencjalni akcjonariusze, a gdy reflektują, że taka nauka nie jest dla nich i że sami nie chcą się jej, funkcjonującej w takiej wsobnej postaci, oddawać, odchodzą do innych sfer życia, ze świadomością częściowo zmarnowanego na naukę czasu. Tak rozumiem między innymi liczne odejścia studentów z uczelni już w pierwszym roku studiowania. Rezygnują ze studiów, ale nie z rozsądku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)