„Za aktami dyskryminacji – faktycznej lub wyimaginowanej, dokonywanej w toku bezpośredniego działania lub zapisywanej np. w programie politycznym partii – stoją zawsze konkretni ludzie”.
Więcej w: Wojciech Zieliński, Czy doświadczenie dyskryminacji jest obiektywnym zjawiskiem społecznym? (głos w dyskusji panelowej), w: Dyskryminacja jako nowa kwestia społeczna, red. J. Kupny, A. Dylus, T. Biedrzycki, Katowice 2007, s. 162-163.
chronione przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych
wtorek, 20 września 2011
poniedziałek, 19 września 2011
Potrzebny odruch
Wielkie wyzwanie stoi przed środowiskiem inteligenckim, być może kryzys zmieni postawy tych ludzi i wywoła w nich odruch natury etycznej (Ryszard Bugaj).
poniedziałek, 5 września 2011
Przemoc
Ostatecznym celem totalitarnej przemocy nie jest przekonanie o prawdziwości własnej ideologii, lecz raczej wykorzenienie z sumień samej idei prawdy. Chodzi o wytworzenie przekonania, że nie istnieje żadna prawda, dla której warto cierpieć, warto ryzykować, warto rzucić wyzwanie przemocy. […] Jeśli prawda nie istnieje, nie istnieje też żadna uniwersalna zasada, która usprawiedliwiałaby krytykę władzy (Rocco Buttiglione).
czwartek, 1 września 2011
Wątpliwości po lekturze
„Ech, młodość, naiwność…” – mówi w pewnej chwili jeden z bohaterów filmu Stanisława Barei, Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz? (1978). I takie wrażenie pozostawia lektura wywiadu, przeprowadzonego przez Jacka i Michała Karnowskich z prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, doktorem Łukaszem Kamińskim (Zachwiane proporcje, „Uważam Rze”, 2011, nr 30, s. 20-23).
Aspiracja Prezesa, by mieć odpowiednią ofertę dla ludzi, którzy wojny nie pamiętają; przekonanie, że, jeśli ktoś jest bardziej skuteczny, należy uczyć się od niego; uwaga skupiana na środkach finansowych przeznaczanych na cele badań i polityki historycznej; szlachetne przekonanie o potrzebie i efektywności prostego mówienia prawdy, to treści miłe chyba dla każdego ucha i praktyczny wyraz owej – także wywołanej w rozmowie – wymiany pokoleń, której wymownym przykładem jest chyba najwyższa władza samego Instytutu.
Na szczęście wrażenia bywają mylne, a deklaracja Prezesa IPN: „Dla mnie najważniejsze jest zawsze jedno – nie zgubić perspektywy ofiar” (s. 22), być może z czasem zasadność moich wątpliwości wykluczy.
Aspiracja Prezesa, by mieć odpowiednią ofertę dla ludzi, którzy wojny nie pamiętają; przekonanie, że, jeśli ktoś jest bardziej skuteczny, należy uczyć się od niego; uwaga skupiana na środkach finansowych przeznaczanych na cele badań i polityki historycznej; szlachetne przekonanie o potrzebie i efektywności prostego mówienia prawdy, to treści miłe chyba dla każdego ucha i praktyczny wyraz owej – także wywołanej w rozmowie – wymiany pokoleń, której wymownym przykładem jest chyba najwyższa władza samego Instytutu.
Na szczęście wrażenia bywają mylne, a deklaracja Prezesa IPN: „Dla mnie najważniejsze jest zawsze jedno – nie zgubić perspektywy ofiar” (s. 22), być może z czasem zasadność moich wątpliwości wykluczy.
środa, 31 sierpnia 2011
Sierpień
„Ponad sto lat temu, angielski filozof, socjolog i etyk Herbert Spencer (1820-1903), w pracy The Man versus the State, pisał o swoich czasach m.in.: «Zapomniano o tej prawdzie, że niegdyś liberalizm bronił zwykle wolności osobistej przeciw przymusowi państwa. A teraz nastręczają się pytania: Jak to się dzieje, że liberalni stracili z oczu tę prawdę? Jak to się dzieje, że stronnictwo liberalne staje się coraz bardziej zwolennikiem przymusu w swoich postanowieniach prawodawczych? Jak to się stało, że bądź bezpośrednio swą własną większością, bądź pośrednio, łącząc się w pewnych razach z większością swych przeciwników, stronnictwo liberalne w szerokim zakresie przyjęło politykę dyktowania akcji obywatelom, a tym samym zmniejszania zakresu ich działalności dowolnej?». Bynajmniej, nie chodzi tu o egzegezę dzieła Spencera. Wszak etyka tego myśliciela, wpisując się w ramy tzw. darwinizmu społecznego nie najlepiej przystaje do ideału międzyludzkiej solidarności. Nie chodzi też o kierowanie refleksji w stronę inwentaryzacji współczesnej polskiej sceny politycznej. Powód przytoczenia tych słów jest inny. Otóż można je z pożytkiem wykorzystać także na wyższym poziomie ogólności, odnosząc je do tematu niniejszej refleksji. Posłużmy się w tym celu następującą, może nieco przewrotną ich parafrazą: Oto w przełomowym okresie 1980-1981 po raz kolejny w dziejach PRL, ale tym razem skutecznie, wystąpiono w obronie wolności jednostek przeciw przymusowi państwa. A teraz, dziś, gdy PRL pozostała przede wszystkim wspomnieniem, nastręczają się pytania: Jak to się dzieje, że tamten zwrot ku wolności, podjęty przecież kosztem ogromnego ryzyka i wyrzeczeń bez gwarancji jakiejkolwiek ich rekompensaty, przekształcił się w ostatnim czasie w swoisty dyktat swobody i samowoli, i nieograniczonego konsumowania wszystkiego, co tylko do skonsumowania się nadaje? Jak to się dzieje, że tamten Sierpień jawi nam się dzisiaj, jako czas społecznego rozkwitu wartości wyższych, z międzyludzką solidarnością na czele, a sierpień dzisiejszy, jako okres postępującej ich dekonstrukcji? Jak to się stało, że bądź bezpośrednio swą własną większością, bądź pośrednio, łącząc się w pewnych razach z większością swych przeciwników, ludzie władzy ostatnich lat na różnych jej szczeblach coraz skuteczniej izolują się od społecznej masy ponoszącej codzienne koszty własnego egzystowania, a zarazem coraz umiejętniej kształtują owej masy stany skupienia, po to, by w odpowiednich momentach dzięki nim wygrywać polityczne batalie?”.
Więcej w: Wojciech Zieliński, Odnowa człowieka i etyka życia publicznego w przełomowym okresie 1980-1981, „Universitas Gedanensis”, R. 15, 2003, nr 1 (27), s. 19-26.
Więcej w: Wojciech Zieliński, Odnowa człowieka i etyka życia publicznego w przełomowym okresie 1980-1981, „Universitas Gedanensis”, R. 15, 2003, nr 1 (27), s. 19-26.
Etykiety:
aksjologia,
dobro wspólne,
etyka,
godność,
moralność,
socjologia,
solidarność,
sumienie,
wydarzenia,
zaproszenie do lektury,
Zieliński
wtorek, 30 sierpnia 2011
Pracuś i leń
Pracuś dłubie i nie może dokończyć. A leń chce skończyć szybko i pójść na piwo (Wojciech Cejrowski).
piątek, 12 sierpnia 2011
Poczucie krzywdy
ma zawsze charakter podmiotowy, a czy obiektywnie jest uzasadnione, to inna sprawa.
Więcej w: Wojciech Zieliński, Komentarz dla „Gazety Wyborczej”, w artykule Romana Daszczyńskiego, Okazja ujawnia złodzieja, 11 sierpnia 2011 r.
Więcej w: Wojciech Zieliński, Komentarz dla „Gazety Wyborczej”, w artykule Romana Daszczyńskiego, Okazja ujawnia złodzieja, 11 sierpnia 2011 r.
Subskrybuj:
Posty (Atom)