wtorek, 26 lipca 2011

Z mojego listu do Marka…(2)

Drogi Marku,
Z zainteresowaniem ten tekst przeczytałem.
Próbuję także jakoś odnieść go do własnych doświadczeń. Chociażby zdanie:

„Wspomnienia dawnych spotkań i wzajemna wdzięczność za udzielane sobie wsparcie, przeplatają się z otwartą dyskusją o aktualnych problemach”.

…I właściwie nie wiem, co dalej napisać. […] Poczucie wsparcia miałem na etapie pisania doktoratu – i to od osób, którym to nic ‘nie dawało’, bo miały dosyć własnych sukcesów; tj. od promotora, innych, współpracujących z nim profesorów, a nawet od osób, które wiedziały, że na moim doktoracie ‘stracą’, jak chociażby od pani dyrektor szkoły, która mnie zatrudniała i która wiedziała, że po zrobieniu doktoratu będę szukał nowych możliwości rozwoju. Wszystkich tych ludzi bardzo dobrze wspominam i to, co od nich dostałem, staram się jakoś oddawać innym. Niestety, od czasu zatrudnienia się na uniwersytecie i pracy możliwie autorskiej i samodzielnej, są to raczej tylko wspomnienia. I nie wiem, czy to ‘mi coś odbiło’, czy coś zmieniło się w ‘czasoprzestrzeni’, czy po prostu ‘mniejsi’ ludzie mnie otaczają…

Cieszę się z kontaktów rozwijanych dzięki PTFT i z tego, że mogę z Tobą korespondować.

A może wybieracie się do nas nad morze?…

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza